Krajobrazy Mauritiusa

Wędrówka na Le Morne Brabant

Wędrówka na Le Morne Brabant

Poniedziałek. Czwarty dzień na Mauritiusie. Znów zwiedzanie. Znów wędrówka. Tym razem wspólna. Jedziemy z samego rana na półwysep Le Morne, aby wejść tak wysoko, jak tylko się da. Mam zamiar zobaczyć Mauritius z góry.

Widok na Le Morne Brabant
Widok na Le Morne Brabant

Zbieranie się w podróż z Matim trwa zdecydowanie dłużej niż planowaliśmy. Dlatego na miejsce, gdzie zaczyna się wędrówka docieramy dopiero przed 11.00. Zakładam plecak, a Agnieszka niesie Matiego w nosidełku. Krok za krokiem wędrujemy pod górę. Szlak wiedzie przez las. Jest przyjemnie. Nie spieszymy się. Mati przygląda się drzewom i liściom. Lubi to. Podczas podejścia wiele nie widać. Jest jedno, no może dwa miejsca, gdzie pośród drzew jest przerwa i prześwituje wspaniały widok na ocean. Ale gdy docieramy na przełęcz ze strażniczą budką i ławeczką trudy podejścia wynagradza nam oszałamiający widok na prawie całą wyspę. Piękne góry, lazurowy kolor wody, słońce i błękitne niebo nad nami. Obłęd.

Krajobrazy Mauritiusa
Krajobrazy Mauritiusa

Korci mnie, aby iść dalej, na sam szczyt. Teoretycznie jest to nielegalne. W końcu jednak postanawiam, że pójdę. Agnieszka zostaje z Matim na przełęczy, a ja idę na górę. Ostre podejścia po skałach przede mną. Plecak z większością sprzętu fotograficznego zostawiłem na przełęczy. Na górę idę tylko z aparatem z szerokokątnym obiektywem. Daję sobie godzinę na wędrówkę w obie strony. Czy zobaczę słynne zjawisko podwodnego wodospadu ze szczytu Le Morne Brabant? Już za chwilę się o tym przekonam.

Widok na Mauritius z trekkingu na Le Morne Brabant
Widok na Mauritius z trekkingu na Le Morne Brabant

Omijam zamkniętą furtkę i przez dziurę w płocie , jak dziesiątki innych turystów idę wydeptanym szlakiem. To całkiem strome podejście wiodące po skałach i dość sypkim żwirku. Trzeba pomóc sobie rękoma. Idę dość szybko, choć uważnie. Mam przecież mało czasu. Zastanawiam się do którego momentu uda mi się dojść. Na sam szczyt? Raczej nie. Panorama roztaczająca się z podejścia jest coraz szersza. Wspaniała pogoda potęguje wrażenia.

Na szczyt nie docieram. W pewnym miejscu tracę orientację i nie wiem którędy prowadzi szlak. Nie mam ochoty się zgubić. Zawracam. Zejście tak, jak się spodziewałem jest trudniejsze niż podejście. Zajmuje więcej czasu. Mimo wszystko zmieściłem się w godzinie.

Turkusowe wybrzeże Mauritiusa
Turkusowe wybrzeże Mauritiusa

Mati ma już dość upału. Docieramy do samochodu i momentalnie zasypia w foteliku. Postanawiamy spędzić resztę dzisiejszego dnia leniwie. Najpierw jedziemy na znaną już nam plażę z kitesurferami. Agnieszka karmi Mateusza, a ja nagrywam time-lapsa. Po godzinie przenosimy się na obłędnie piękną plażę w Flic en Flac. Tak ładnej plaży jeszcze nie widziałem. W takim świetle, o idealnej do fotografowania godzinie siadamy na skraju należącej do pięciogwiazdkowego hotelu Sofitel Mauritius L’Impérial Resort & Spa plaży i czekamy na zachód słońca. Jest fantastyczny. Góry i palmy są oświetlone doskonałym światłem. Chmury, woda, piach. Można się wpatrywać w nieskończoność. Wiatr powoli ustaje. Słońce chowa się za linią horyzontu. Nietoperze zrywają się spod palm. W jednej chwili robi się ciemno.

Plaże Mauritiusa
Plaże Mauritiusa

To był bardzo udany dzień. I w końcu pogoda, o jakiej marzyliśmy. Tak właśnie wyobrażałem sobie pobyt na Mauritiusie. Dziś nie będziemy korzystać z restauracji. Na kolację będą owoce i marna bułka z supermarketu. O 21.00 nie mamy nawet siły na kąpiel w basenie. Nie mam nawet siły na pisanie pamiętnika z podróży.

Wieczorami planowałem przygotowywać się do zbliżającej się premiery pokazu z Kamerunu. Na to też nie mam ochoty. Ani razu nie przeczytałem notatek. Trudno mi się zmobilizować. Piwo Phoenix kończy ten dzień.

Mauritius o zachodzie słońca
Mauritius o zachodzie słońca

Nocą wstaję, aby nakarmić Matiego. To już rytuał. Dziś o 2.00. Dziwi mnie, że mam chyba kaca. Po jednym piwie? Owszem jest nieco większe, bo ma 0,6 litra, ale to naprawdę niewiele. Głowa boli, ale na szczęście pozwala zasnąć.

Zdjęcia i relacja z podróży na Mauritius

Zdjęcia z Mauritiusa

Dalsze odcinki relacji z podróży na Mauritius znajdziecie na blogu z podróży na Mauritius

Całość relacji z podróży na Mauritius do pobrania stąd: Relacja z podróży na Mauritius w pdf

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.