Maroko - Droga na Jebel Toubkal

Pierwszy dzień w górach Atlas – relacja – część 3

Pierwszy dzień w górach Atlas – relacja – część 3

Dziś w góry. W końcu w góry. Nie zwlekając zbyt długo zjadam dobre śniadanie w Riadzie i ruszam w dalszą podróż. Większość sklepów w mijanych sukach jeszcze jest zamknięta. Jest dopiero 8 rano. Medyna powoli budzi się do życia. Drogę na plac Dżemaa el-Fna znam na pamięć. Dziś idę nieco dalej. W kierunku miejsca, gdzie mają czekać autobusy do Imlil. Nigdy tu nie byłem. Nie wiem, czy mam szczęście, czy dobrą orientację w terenie, ale miejsce to odnajduję bez żadnego problemu. Oprócz mnie na autobus czeka jeszcze dwóch turystów. Jadą tam, gdzie ja. W góry. Nieco marudzą, że trzeba czekać żeby zebrał się cały autobus z pasażerami. Czekanie nie przeraża mnie zbytnio.

Maroko - Dorożki w Marrakeszu
Maroko – Dorożki w Marrakeszu

Nagle pojawia się autobus w połowie zapełniony ludźmi. Koniec czekania. Podobno jedzie do Imlil. Wsiadamy. Po drodze zbieramy pozostałych pasażerów i autobus momentalnie robi się pełen. Po 1,5 godziny docieramy do Asni. Jak się okazało nasz autobus nie do końca jechał tam, gdzie chcieliśmy. To jednak miasto przesiadkowe, skąd autobusy do Imlil odjeżdżają bardzo często. Przenosimy się do kolejnego autobusu i po paru chwilach ruszamy w dalszą podróż. Tym razem ludzi jest więcej niż miejsc siedzących. Nikomu to nie przeszkadza. A w porównaniu z warunkami podróżowania po wschodniej Afryce można nawet powiedzieć, że jest luźno. Po pół godzinie jesteśmy w Imlil.

Po wyjściu z autobusu otaczają nas naganiacze oferujący mydło i powidło. Organizację trekkingu, obiad, wypożyczenie butów, namiotu, usługi przewodnika albo chociaż zakup mapy. Wszystko można załatwić na miejscu. Ja mam swój plan. Idę do siedziby biura Bureau des Guides, w którym można wynająć przewodnika. Po chwili namysłu decyduję się na czterodniowy trekking z przewodnikiem i mułem. Dla wygody, bezpieczeństwa i z pomysłem na to, że to jednak dobrze wspomagać mieszkańców regionu. Może i nie jest tanio. Może da się samemu. Może nie trzeba przewodnika i muła. Ale ja chcę.

Mam około godziny na zakupy i jedzenie. Przez pomyłkę zamawiam dwa tutejsze specjały: tadżin i keftę. Będę trochę ociężały na początku. Wracając kupuję zapas pomarańczy, bananów i dobrego chleba na drogę. To wszystko jest tanie. Nie zwracam nawet zbytnio uwagi na ceny.

W biurze czeka już na mnie przewodnik. Ma na imię Hamid. Dobrze mówi po angielsku. Ma 22 lata i twierdzi, że na szczycie było koło 200 razy. Wow! Po chwili dołącza do nas „kierowca” muła z mułem. Pakujemy plecak do kosza. Pakujemy jedzenie. Dorzucam do bagażu wielkiego arbuza żeby muł miał równe obciążenie po obu stronach. Ruszamy.

Maroko - Wioska w górach Atlas
Maroko – Wioska w górach Atlas

Ależ tu dużo drzew czereśniowych i pięknych wielkich dojrzałych czereśni. Zamierzam najeść się nimi po powrocie z gór. Hamid odłącza się na chwilę od nas. Biegnie zabrać z domu śpiwór i trochę swoich rzeczy na trekking. Ja idę za mułem. Mijamy wioski. Dochodzimy do wielkiego, nieco już przeschniętego koryta rzeki. Pomiędzy kamieniami rosną żółte kwiaty, a w tle można już dostrzec ośnieżone szczyty. Dołącza do nas Hamid. Idziemy mocno się nie śpiesząc. Pięć godzin powinno wystarczyć, aby dojść do schroniska pod Toubkalem. Tak mnie zapewnia przewodnik. Odbijamy w lewo i powoli zaczynamy piąć się w górę. Jest bardzo ciepło. Niepokoi mnie ból w kolanach. Uważam żeby krzywo nie stanąć na kamieniach i nic sobie nie zrobić.

Maroko - Droga na Jebel Toubkal
Maroko – Droga na Jebel Toubkal

Mijamy kilka przenośnych sklepików, gdzie można dostać schłodzoną w zimnym strumieniu coca colę lub fantę. Chwile przerwy robimy dopiero w sezonowej wiosce Chamharouch. Jest wodospad i ciekawskie czarne ptaki z pomarańczowymi dziobami. Pokonujemy mostkiem strumień i zaczyna się trochę bardziej strome podejście. Jeszcze jedna wioska, gdzie Hamid częstuje mnie herbata z miętą. Słońce powoli chowa się za górami. Dolina, którą idziemy jest już w cieniu. Zrobiło się chłodno. Jesteśmy na wysokości ponad 2800 m n.p.m. Do zachodu słońca jeszcze trochę czasu, ale ze względu na cień i chłód dobrze by było już być na miejscu. Szlak jest doskonale widoczny. Nie ma gdzie się zgubić. Trzymamy się prawej strony strumienia. Wyżej i wyżej. Dostrzegam schronisko. A nawet dwa. Oba wybudowane obok siebie. Meldujemy się na miejscu o 19.00 po pięciu godzinach marszu.

Maroko - Noc w górach Atlas
Maroko – Noc w górach Atlas

A mojego muła nie ma. Czekam na plecak z polarem. Noc spędzę w kilkudziesięcioosobowym pokoju. Nie ma tłoku. Jest niedziela. Wszyscy weekendowi turyści już wrócili z gór. Niedziela jest dobrym dniem na początek trekkingu. Wybieram łóżko i w jadalni czekam na kolację. Serwują zupę i kuskus. Nie przepadam. Szału nie ma. Najadam się nieco i idę przed schronisko porobić trochę zdjęć. Schodzi mi się z 3 godziny. Obserwuję powoli pojawiające się na niebie gwiazdy. O 22 mam dość. Wracam. Przeciskam się obok odpoczywających mułów.

Maroko - Robert Gondek w górach Atlas
Maroko – Robert Gondek w górach Atlas

Ciemno wszędzie. Wszyscy śpią. A ja zamierzam wstać o 2.30. żeby w ciemnościach przejść szlak na Jebel Toubkal i stanąć na szczycie prze wschodem słońca. Uda się?

Zdjęcia z trekkingu i z podróży do Maroka

Kolejne odcinki relacji z Maroka znajdziecie tu: Relacja z Maroka na blogu.

Całość relacji z Maroka do pobrania stąd: Relacja z Maroka w pdf.

Zdjęcia z trekkingu i z podróży do Maroka znajdziecie w galerii: Maroko 2016.

Print Friendly, PDF & Email

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.