Maroko - Góry Atlas nocą

Nocna wędrówka na Jebel Toubkal – relacja – część 4

Nocna wędrówka na Jebel Toubkal – relacja – część 4

Schronisko pod Jebel Toubkal stoi na wysokości około 3200 m n.p.m. Na chorobę wysokościową zbyt nisko. Ale spać nie mogę. Czy jestem tak bardzo zmęczony? Czy to podświadome oczekiwanie na dzwonek budzika? A może to ten facet po prawej, który chrapie na całego? Śpię marnie. Gdy dzwoni budzik nie muszę się zmuszać do wstawania.

Maroko - Góry Atlas nocą
Maroko – Góry Atlas nocą

Ubieram się, pakuję i po paru chwilach jestem gotowy do wymarszu. Dla złapania niezbędnej energii zjadam ciastka z miodem i sezamem i kawałek chleba. Ruszamy punktualnie o 3.00. Jest ciemno. Tylko gwiazdy. Oświetlają nieco drogę. W świetle czołówek pokonujemy pierwsze metry do wodospadu. Przekraczamy szumiący strumień i rozpoczynamy gwałtowne podejście. Kamienne osuwisko i drobny żwirek urozmaicają wspinaczkę. Czuję, że zbyt ciepło się ubrałem. Nie ma wiatru. Słychać tylko szum wody. Gdy wejdziemy nieco wyżej na pewno będzie chłodniej. Po pół godzinie marszu nie mogę się oprzeć pięknemu widokowi i zaczynam fotografować. Nocne niebo, skały i płaty białego śniegu. Przepiękny widok. Panują idealne warunki do nocnych zdjęć. Przerwa trwa z pół godziny. Po godzinie znów przerwa na zdjęcia. Fantastyczny nocny krajobraz wspomaga doświetlający z tyłu księżyc. Jest już zimniej. A może to wynik kolejnej przerwy na siedząco? Muszę włożyć rękawice. W przeciwnym razie odmrożę sobie palce.

Maroko - Nocna droga na Jebel Toubkal
Maroko – Nocna droga na Jebel Toubkal

Dotarliśmy na wysokość około 4000 m n.p.m. Idzie się ciężej i wolniej. Musimy odbić od głównego szlaku. Żeby nie iść po lodzie. Kamienie osuwają się spod nóg. Jest stromo i ślisko. Przyśpieszony oddech utrudnia marsz. Zaczyna się rozwidniać. Docieramy na przełęcz pod Toubkalem. To już naprawdę niedaleko. Gwiazdy bledną. Jak utrzymamy dotychczasowe tempo zdążymy na wschód słońca. Mobilizujemy się. Idziemy równo. Cały czas. Jeszcze 15 minut. Widzę wyłaniającą się charakterystyczną metalową konstrukcję.

Maroko - Robert Gondek na Jebel Toubkal
Maroko – Robert Gondek na Jebel Toubkal

Jesteśmy na szczycie! 4167 m n.p.m. GPS wskazuje 4175 m n.p.m. Zdobyłem najwyższy szczyt Maroka i całej północnej Afryki. Bardzo się cieszę. Słońce wstaje. Zdążyliśmy. Jesteśmy pierwsi na szczycie. Było warto. Dla rozgwieżdżonego nieba, dla wschodu słońca i braku ludzi na górze.

Góry Atlas powoli ogrzewają się promieniami słonecznymi. Pomarańczowa poświata zmienia się w żółtą. Góry wychodzą z cienia. Jebel Toubkal rzuca cień w kształcie piramidy. Piękna chwila trwa. Słońce zaczyna rozgrzewać zmarznięte twarze.

Maroko - Wschód słońca na Jebel Toubkal
Maroko – Wschód słońca na Jebel Toubkal

Krążę po szczycie. Robię zdjęcia. Zjadam pomarańcze. Spędzam na górze ponad dwie godziny. Pojawiają się pierwsi turyści. Oni nie mieli takich widoków, jak my. Nie czekając na tłum schodzimy. To nie będzie łatwe. Zmęczenie, niewyspanie i ból w kolanach daje się we znaki. Nogi drżą ze zmęczenia. Nie ma znaczenia, czy idę po trawie, drobnych kamykach, skałach, czy lodzie. Idę wolno. Czekam na koniec. Miało nie być śniegu i lodu. A jest. Na szczęście wciąż zmrożony nocnym chłodem.

Maroko - Góry Atlas
Maroko – Góry Atlas

W dół. I w dół. I w dół. Zejście nie ma końca. Schronisko, które widać już od dłuższego czasu jakby wciąż było tak samo odległe. Mija trzecia godzina zejścia.

Jesteśmy. Szczęśliwy zdobywca góry już na dole. Bardzo się cieszę. Siadam na murku. Zdejmuję buty i daję odpocząć stopom. Hamid przynosi gorącą herbatę z miętą. Jestem szczęśliwy. Jestem bardzo zmęczony. Iść spać? Siedzieć? Leżeć? Robić zdjęcia? Po prostu siedzę, bo nie mam siły. A wszędzie tak daleko.

Maroko - Zejście z Jebel Toubkal
Maroko – Zejście z Jebel Toubkal

Mobilizuję się do wzięcia kąpieli. Przynosi ulgę. Przenoszę się w skały. Kładę się na kamieniach i zasypiam smagany promieniami afrykańskiego słońca.

Budzi mnie hałas. To kilka mułów przechodzi pobliską ścieżką. Chciałbym wrócić do schroniska, ale z lenistwa nie mogę się zebrać. Szkoda, że te kamienie nie są zbyt miękkie. Wbijają się w tyłek i w plecy. Szczególnie po kilku godzinach. A jednak mam dość. Idę spać do sali sypialnej.

To niezbyt dobry pomysł. Zasnąć nie mogę. Szkoda mi czasu i pięknego słonecznego dnia. Wychodzę przed schronisko. A w zasadzie na jego dach. Kładę się i tam zasypiam. Słońce cieplutko mnie ogrzewa. Jestem jak kot, który nie może znaleźć sobie miejsca.

Maroko - Wiśniówka w górach Atlas
Maroko – Wiśniówka w górach Atlas

Po głowie chodzi jedna myśl. Ale to nie miejsce na to. Wracam w skały. Siadam w ukryciu miedzy kamieniami. Ustawiam tryb fotografowania na time-lapse i obserwuję, jak na wzgórze wkracza cień rzucany przez górę. Jest już chłodno. Rozgrzewam się butelką polskiej wiśniówki. Popijam colą. Tak celebruję ten ważny dzień. Nad dolina zbierają się chmury. To znak do powrotu do schroniska. Siadam w ciepłej sali i staram się spisać najważniejsze myśli ostatnich kilku dni. Słabo idzie. Myśli krążą gdzie indziej. Zjadam porcję daktyli. Jest mi zbyt słodko. Wiśniówka szumi w głowie.

Na zewnątrz wciąż widno, ale wydaje mi się, że to najlepszy moment na relaksująca drzemkę do jutrzejszego poranka.

Zdjęcia z trekkingu i z podróży do Maroka

Kolejne odcinki relacji z Maroka znajdziecie tu: Relacja z Maroka na blogu.

Całość relacji z Maroka do pobrania stąd: Relacja z Maroka w pdf.

Zdjęcia z trekkingu i z podróży do Maroka znajdziecie w galerii: Maroko 2016.

Print Friendly, PDF & Email

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.