Addis Abeba – Genzebe Dibaba

Genzebe Dibaba – spotkanie z najlepszą lekkoatletką świata

Genzebe Dibaba – spotkanie z najlepszą lekkoatletką świata – odcinek 16

Niezbyt to był dobry sen. W zasadzie tylko czuwanie. Zimno na zmianę z ciepłem. Pod głową twardy wałek służący za poduszkę. Wyczekuję podświadomie na budzik. Dzwoni. 6.20. Zbieram się i punktualnie o 7.00 wychodzę na ulicę szukać taksówki. Nie widzę jednak żadnej. Są tylko tuktuki, zwane tu badża albo jakoś podobnie. Nimi na lotnisko nie dojadę. Jestem już bez Michała. Michał zostaje jeszcze na tydzień w Etiopii. W sumie fajnie, że podróżowaliśmy we dwóch. Było raźniej.

Ulicami przewalają się tłumy. Większość w białych szatach. To odświętne stroje. Idą do kościoła. W końcu znajduje się żółty gruchot służący za taksówkę. Za 160 birrów zawiezie mnie na lotnisko. Plecak ląduje na dachu. Ja z przodu. Tak stary samochód, że jeszcze nawet nie ma pasów. Przeciskamy się przez biały odświętny tłum i tuktuki. Kościół jest niedaleko. Po paru chwilach pędzimy już prostą drogą na lotnisko. Małe, ale niezłe. Tablica odlotów i przylotów ręcznie uzupełniona kredą, a może flamastrem. Kupuję małą kawę i czekam na odlot.

W Addis Abebie czeka na mnie kierowca, który ma mnie zawieźć do Yemane. Zastanawiam się, co robić przez cały dzień. Rozmawiam z Yemane przez chwilę o tym, jak było i o tym, co planujemy na dzisiejszy wieczór. Yemane postanawia pojechać razem ze mną do sklepu z najlepszą podobno etiopską kawą. Nie jestem w stanie tego sprawdzić. W prezencie kupuje mi aż 2 kilogramy i przy najbliższej okazji obiecuje przywieźć mi kolejną porcję. Nie udaje nam się jednak napić kawy na miejscu, bo akurat jest przerwa w dostawie prądu. Yemane zawozi mnie na ulicę Churchila, a ja oddaję się szałowi zakupowemu. Chodzę od sklepu do sklepu. Próbuję się targować. Ku mojemu zdziwieniu w sklepach nie chcą się wcale targować. Nic nie pomaga. Kupuję kilka drobnostek. Czapkę, koraliki, filiżanki i chustki. Zostało mi trochę birrów, więc można powiedzieć, że nieco szaleję nawet z tymi zakupami. Gdzieś na placu kilku chłopaków gra w piłkę. Ja w tym czasie idę pod pomnik z gwiazdą. Jak tylko otwieram bramę, zaczepia mnie gość i mówi, że zamknięte. Ale przecież wszedłem, więc otwarte. Po chwili stwierdza, że za wejście trzeba zapłacić, bo tu jest chłodniej niż przy głównej ulicy. Jasne. Już pędzę żeby mu zapłacić. Chociaż trzeba przyznać, że akurat dziś w Addis upału nie ma. Muszę sprawdzić, co to za pomnik. To musi być jakaś pozostałość po komunistycznych czasach. I po sprawdzeniu rzeczywiście tak jest. To pomnik przyjaźni etiopsko – kubańskiej z czasów komunistycznych i czasów wojny z Somalią, w której Kuba pomagała Etiopii.

Skręcam z głównej ulicy. Kolejne sklepy z pamiątkami ciągną się w nieskończoność. Staram się dokupić do kompletu piłkarską koszulkę. Pasowałaby do dresu i zielonych sandałów. Udaje się znaleźć rozmiar i dobrą cenę. Biorę jeszcze jedną maskę i nóż z paskiem, przypominające te, które nosili Afarowie. Nie kupiłem tylko drewnianej laski, którą nosili starsi faceci spotykani po drodze. Zakupy mogę uznać za udane. Wracam w stronę Taitu.

Zaczepia mnie starszy facet. Wieje od niego alkoholem. Opowiada niezłym angielskim historię, jak był w Polsce. Spędził kilka lat w etiopskim więzieniu w czasach komunistycznych. A historię kończy prośbą o pieniądze.

Przysiadam na chwilę w jakimś popularnym barze z hamburgerami. Przewalają się tu tłumy młodzieży, rodziny z dziećmi, pary. Wielkie hamburgery robią wrażenie. Są też koktajle i soki owocowe. Zamawiam specjalnego hamburgera i sok z bananów. Nie jestem w stanie zjeść wszystkiego. Muszę też pamiętać, że potrzebuję nieco miejsca na wieczorną kolację z przedstawicielami Ministerstwa Turystyki, promującymi Etiopię poza granicami kraju. Snuję się jeszcze chwilę po ulicach Addis. Oglądam, co do zaoferowania mają sklepy z ciuchami i butami. I znów siadam na parę chwil przy ulicy na krzesełku w jakiejś kawiarence. W zasadzie chciałem napić się kawy, ale nikt nie chciał przyjąć zamówienia, więc po prostu posiedziałem, aż mi się znudziło. Wracam do Yemane. Wbijam się w WIFI. Yemane od razu robi zdjęcia i umieszcza je na facebooku. Dostaję od niego etiopski banknot sprzed ponad 50 lat. Ode mnie dostaje pocztówki. Ja pakuję się ostatecznie na podróż. Chowam wszystkie pamiątki i jesteśmy gotowi na imprezę. Z tej okazji wkładam w miarę jeszcze czystą koszulkę z flagami. Będzie dobre wrażenie.

Addis Abeba – Yod Abissynian Cultural Restaurant
Addis Abeba – Yod Abissynian Cultural Restaurant

Jedziemy we dwóch do knajpy Yod Abyssinia Cultural Restaurant. Tam spotkamy się z Weldegebrial Berhe, czyli facetem z etiopskiej organizacji turystycznej i z jeszcze jedną dziewczyną. Toczymy się ciemnymi ulicami Addis. Yemane załatwia po drodze swoje interesy. Na miejscu jesteśmy przed wszystkimi. Czeka na nas zarezerwowany stolik. Ciężko uwierzyć, że to specjalnie dla mnie. Pojawia się Weldegebrial i jeszcze jeden chłopak. Rozmawiamy o współpracy, pokazach, targach turystycznych, sponsorowanym wyjeździe do Etiopii itd. Okazuje się, że pierwotnie miałem się spotkać z niejakim Big Bossem, czyli chyba szefem całej organizacji. Ale gdy się okazało, że jedyną możliwością jest spotkanie w sobotę, postanowili mnie zaprosić do knajpy z degustacją etiopskich przysmaków i pokazem tańców z różnych regionów Etiopii. Sala wypełnia się po brzegi. Ponad 200 osób. Na scenie różne tańce. Filmuję niektóre z nich. Raczymy się tedżem. Pyszny miód trochę rozwiązuje języki. Jedna z dziewczyn podchodzi do stolika i wyciąga mnie do tańca. Oczywiście nie idzie mi tak, jak jej. Yemane wkłada jej 100 birrów za bluzkę.

Addis Abeba – Genzebe Dibaba
Addis Abeba – Genzebe Dibaba

Nagle poruszenie na sali. Ktoś na scenie ogłasza, że wśród gości jest najlepsza lekkoatletka świata roku 2015 – Etiopka Genzebe Dibaba. Ale zbieg okoliczności. Ładna dziewczyna. Przyszła tu z całą rodziną. Z siostrami, które też biegają. Ktoś wyciąga ją na scenę, gdzie w tańcu polegającym na potrząsaniu ramionami możemy podziwiać, jak fajnie się porusza. Fajnie by było mieć jej autograf i zdjęcie. Mówię i mam. Dostaję autograf w zeszycie ze wspomnieniami. Yemane robi nam zdjęcie. Super zakończenie pobytu w Etiopii. Świetny wieczór. Nieoczekiwane spotkanie z największą gwiazdą światowej lekkoatletyki i z przedstawicielami etiopskiej organizacji.

Yemane odwozi mnie na lotnisko. Addis żegna mnie delikatnym deszczem. Snuję się kilka godzin po lotnisku w oczekiwaniu na lot do Stambułu. Startuję o 2 w nocy. Żegnaj Etiopio.

Zdjęcia z trekkingu i z podróży do Etiopii

Poszczególne odcinki relacji z Etiopii znajdziecie tu: Relacja z Etiopii na blogu.

Całość relacji z Etiopii do pobrania stąd: Relacja z Etiopii w pdf.

Zdjęcia z trekkingu i z podróży do Etiopii znajdziecie w galerii: Etiopia 2016.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.