Durban

Durban i Phe Zulu Game Reserve

Durban i Phe Zulu Game Reserve (Rok 2001 – odcinek 9)

Durban wita i żegna nas kapryśną pogodą. Załatwiamy kilka spraw w mieście, choć spędzamy tu zaledwie parę chwil. Odwiedzamy gigantyczny hipermarket Pawilon, gdzie robimy zapasy jedzenia na dalszą podróż. Wieczorem jeździmy zalanymi deszczem ulicami miasta. Piotrek pokazuje nam kilka ciekawych miejsc w mieście gdzie mieszka od paru tygodni. Zapuszczamy się nawet do dzielnicy The City, gdzie raczej biały człowiek nie powinien się zapuszczać, a po zmroku szczególnie. Znajdują się tu sklepy za kratkami. Niby nic dziwnego, ale sklepy są za kratkami nawet w ciągu dnia. To przedziwny dla nas widok: pełno otwartych sklepów, a zamiast drzwi – kraty. Jesteśmy tu nocą, w zamkniętym samochodzie, więc teoretycznie nic złego nie powinno nam się przydarzyć.

Durban to pierwsze miejsce, w którym doświadczam kąpieli w oceanie. Pierwszy raz odbył się w Oceanie Indyjskim. Wiem, że już wkrótce będę miał okazję do kąpieli w Oceanie Atlantyckim.

Tak naprawdę okolice Durbanu są niezwykle interesujące. Wystarczy wspomnieć o Dolinie Tysiąca Wzgórz, czy górach Drakensberg. Niestety nie mamy zbyt wiele czasu na delektowanie się wszystkimi miejscami, choć w góry zamierzamy się wybrać.

Durban
Durban

Odwiedzamy położony w pobliżu Durbanu Phe Zulu Safari Park, czyli odtworzoną wioskę zuluską. Z ciekawością podchodzimy do możliwości dowiedzenia się, jak kiedyś mieszkali i żyli Zulusi. Wioska składa się kilku słomianych chat wyposażonych w różne sprzęty. Turyści są zapraszani do środka, gdzie jedna z Zulusek pokazuje jak kiedyś wyglądały czynności kuchenne i objaśnia zastosowanie różnych przyrządów. W innej chacie Zulus demonstruje w jaki sposób mieszkańcy wioski zasiadali w środku, aby chronić siebie i swoje kobiety przed napastnikami. Wszyscy Zulusi występują w tradycyjnych, bardzo barwnych strojach. Wszystko to opatrzone jest komentarzem przewodnika, który co jakiś czas „klika”, czyli używa specyficznych zuluskich głosek. Nie potrafię ich powtórzyć.

W międzyczasie odbywa się również pokaz zwyczajów zuluskich: w jaki sposób podrywano kobiety, oświadczyny, kupowanie żon (generalnie za 11 krów, ale trzeba pamiętać, że ilość żon jest ściśle związana z zamożnością mężczyzny), tańce, śpiewy itp.. Cały pokaz jest bardzo ciekawy i warto go zobaczyć. Co jednak ważne, i natychmiast się rzuca w oczy, wszyscy uczestnicy pokazu są napaleni albo pijani jak meserszmity i humor dopisuje im świetny.

W tym samym miejscu jest jeszcze farma krokodyli z ponad stuletnim okazem zwanym Juniorem. Mieści się tu też coś w rodzaju małego zoo, będącym zbiorem wielu gatunków węży występujących w RPA. Na nasze szczęście (a ich nieszczęście) są trzymane w klatkach. Nie chciałbym na swojej drodze spotkać czarnej mamby, ani żadnego innego podłużnego stworzenia.

Kolejne odcinki relacji z pierwszej podróży do Afryki znajdziecie tu: Relacja z pierwszej podróży do Afryki na blogu

Całość relacji z pierwszej podróży do Afryki do pobrania stąd: Relacja z pierwszej podróży do Afryki w pdf

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.