Państwo Grabowscy i my w pamiątkowym zdjęciu

Ostatni dzień w Zimbabwe

Ostatni dzień w Zimbabwe – odcinek 22

Po raz pierwszy chyba nie zrywamy się wcześnie rano. Budzik wprawdzie dzwoni o godzinie 6.00, ale wstajemy dopiero przed 8.00. Pluto już się krząta po domu. Drugi z psów również. Trwają poszukiwania kota. Ogrodnik podlewa ładnie wypielęgnowany ogród z wieloma kamiennymi rzeźbami. Gosposia szykuje śniadanie. Zbieramy się przy stole na werandzie.

Pani Krystyna opowiada o swojej pracy i klinice. Podobno zabiegi in vitro dostępne bez problemu dla mieszkańców Zimbabwe. Pani Krystyna nie ma dzieci. Brzmi to nieco zaskakująco biorąc pod uwagę wykonywaną przez nią pracę ginekologa. A może to nie jest zaskakujące?

Ciekawiło mnie, czy po tak długim czasie myśli się o powrocie do Polski na „stare lata”. Okazuje się, że tak. Być może dlatego, że w Zimbabwe ciężko się żyje ludziom starszym, mniej aktywnym i przebojowym.

Pomysł na rzeźbę
Pomysł na rzeźbę

Jedziemy razem do kilku sklepów z fantastycznie malowanymi i oczywiście drogimi ceramicznymi wyrobami. Gdybym tylko miał kasę. Nic nie kupuję, ale wciąż korci mnie kilka przedmiotów, szczególnie że wciąż nie mam pamiątki dla Mateusza. I nie chodzi o porcelanę. Chodzi o to, że po raz pierwszy muszę znaleźć coś co nadawałoby się dla siedmiomiesięcznego chłopca. Są maskotki i nad nimi się właśnie zastanawiam. Pomyślę.

Małpka z Zimbabwe dla Mateuszka
Małpka z Zimbabwe dla Mateuszka

Słyszałem kiedyś o zabiciu starego i bardzo znanego lwa Cecil. 1 lipca 2015 roku Walter Palmer, amerykański myśliwy zabił trzynastoletniego lwa. Za pozwolenie na jego zabicie zapłacił 50 000 dolarów. Teoretycznie było to niemożliwe, bo lew żył w Parku Narodowym Hwange. Zabójca nie przejął się tym. Używając przynęty (antylopy) lew został zwabiony i zabity. Dwa tygodnie temu ktoś zabił jednego z jego potomków, chociaż podgatunek, do którego należał Cecil został wpisany na listę gatunków zagrożonych. Teoretycznie miało być trudniej. Nic jednak nie dało.

Jak widać za pieniądze można wiele. Niestety. Za możliwość zabicia lwa płacimy 50 000 USD, za słonia ponad 100 000 USD.

W Afryce wciąż handluje się kością słoniową. Myślałem, że ten proceder jest zakazany. Tak nie jest. Gdy stare słonie wybierają się na cmentarzysko i umierają (tak się podobno dzieje) można kupić możliwość odcięcia ciosów. Są też podobno limity w państwach południowej Afryki i w ramach tych limitów handel kością słoniową jest legalny. A ile ton kości słoniowej pozyskuje się nielegalnie?

Żegnamy się i dziękujemy pani Krystynie za gościnę. Na pamiątkę zostawiamy kartki z moimi zdjęciami. Robimy wspólne zdjęcie. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze się spotkamy. Kierowca zabiera nas jeszcze w kilka miejsc w poszukiwaniu pamiątek. Ostatecznie wracamy do sklepu z porcelaną, gdzie kupuję pięć kieliszków z kolorowymi głowami słonia, bawoła, nosorożca, lwa i lamparta, no i małpkę dla Mateuszka.

Państwo Grabowscy i my w pamiątkowym zdjęciu
Państwo Grabowscy i my w pamiątkowym zdjęciu

Jest dość późno. Do konsulatu wracamy po 13.00. Szybko pakujemy rzeczy. Josephine przygotowała specjalnie dla nas obiad. Pan Wiesław prosi o przewiezienie do Polski kilku drucianych kwiatków z malutkimi koralikami. Upycham cztery w plecaku. Pozostałe cztery zabiera Łukasz. Kto wie, czy już wkrótce nie spotkamy się z naszymi gospodarzami. Będziemy musieli przecież przekazać te kwiatki. Żegnamy się teraz z Panem Wiesławem i kierowca zawozi nas na lotnisko. Jest późno. Zaczynam się nawet denerwować, bo do odlotu zostało nieco ponad godzinę. Łukasz odlatuje nieco później. To tak jak w Kamerunie. Ja do Polski. On do Anglii. Tak kończy się nasz pobyt w Zimbabwe.

Kolejne odcinki bloga z podróży do Zimbabwe znajdziecie tu: Blog z podróży do Zimbabwe

Całość relacji z podróży do Zimbabwe do pobrania stąd: Relacja z podróży do Zimbabwe w pdf

Galeria zdjęć z podróży do Zimbabwe i Botswany do obejrzenia tu:

Zdjęcia z podróży do Zimbabwe

Zdjęcia z Botswany

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.