Dala dala – najpopularniejszy środek transportu w Tanzanii

Pierwsze chwile w Tanzanii

Pierwsze chwile w Tanzanii

Suche afrykańskie powietrze uderza z ogromną mocą po wyjściu z samolotu. Pamiętam tą chwilę z wcześniejszych podróży. Na lotnisku panuje spore zamieszanie. Kontrola szczepień przeciwko żółtej febrze (tak! kontrolują!), choć teoretycznie szczepienia nie są obowiązkowe. Formalności wizowe trwają w nieskończoność. Przy taśmie bagażowej, która i tak nie działa tłoczą się turyści. Szukamy naszych bagaży. Brakuje jednego plecaka. Ktoś najprawdopodobniej pomylił plecaki i zabrał nasz. Wnioskujemy to po tym, że wręcz identyczny plecak, jak ten zagubiony leży bez właściciela. Tak więc pierwsza przygoda już się dzieje. Zgłaszamy zaginięcie, wsiadamy do czekającego już minibusa i ruszamy w kierunku Arushy.

Dala dala – najpopularniejszy środek transportu w Tanzanii
Dala dala – najpopularniejszy środek transportu w Tanzanii

Nie mija pół godziny, gdy do Ani dzwoni pewien Koreańczyk, który przyznaje się, że pomylił plecaki. Mieliśmy rację. Bagaż odnalazł się. Wracamy na lotnisko. Roztargniony Koreańczyk w ramach przeprosin wręcza Ani 40 USD. Będzie na piwo. Ale najważniejsze, że plecak się znalazł. Możemy w końcu jechać do hotelu. Nie ma zbyt dużego ruchu. Więcej samochodów pojawia się dopiero w pobliżu Arushy. Próbuję sobie przypomnieć, czy w 2013 była tu droga dwu, a nawet trzypasowa. Ale nie przypominam sobie. Wydaje mi się, że był tylko jeden pas w każdą stronę.

Z prawej strony z pomiędzy chmur prześwituje zarys Mount Meru, cel najbliższej wędrówki. Kilimandżaro stąd nie widać. Widzieliśmy je z okien samolotu. Widok był idealny. Bez chmur. W świetnym świetle. Pilot przeleciał obok góry na wysokości wierzchołka. Ci, co byli po właściwej stronie przy oknie mają świetne zdjęcia. Ja nie miałem tego szczęścia. Mimo wszystko widok, który widziałem był wyjątkowy. O takim widoku można często tylko pomarzyć.

Zameldowani w hotelu Arusha Centre Inn umawiamy się na kolację w hotelowej restauracji. Podczas, gdy pewnie wszyscy biorą prysznic ja załatwiam wszystkie formalności: rachunki, płatności, wymianę dolarów na szylingi, itp. W zamian za kilkaset dolarów otrzymuję solidny stos tanzańskich banknotów. Jest ich około 2000. Nie bez przesady napiszę, że dobrze, że zabrałem ze sobą plecak. Nagle gaśnie światło. Akurat w momencie, gdy pozbyłem się dolarów na wymianę. Jest kompletnie ciemno. Ludzie stojący ze mną włączają latarki w telefonach komórkowych. Nie wiadomo kiedy prąd zostanie ponownie włączony. Wciąż się zastanawiam, czy nasze pieniądze znikną bezpowrotnie. Co za zbieg okoliczności. Czarny scenariusz jednak się nie realizuje. Dostaję niemal dziesięć milionów szylingów. Pakuję w szarą torbę i wkładam do plecaka. Szybkim krokiem idę do samochodu i z lekkim dreszczykiem niepewności jadę do hotelu. Rozdzielam wymienione setki tysięcy szylingów pomiędzy uczestników wyjazdu i w końcu mam chwilę na odsapnięcie. Dosłownie chwilę. Nie mija kilka minut i zbieramy się w restauracji. Zamawiamy po piwie i coli. Na zamówione kurczaki i ryby trzeba nieco poczekać. Niestety nie są zachwycające.

Szylingi tanzańskie, a dokładnie kilka milionów tanzańskich szylingów
Szylingi tanzańskie, a dokładnie kilka milionów tanzańskich szylingów

Przed 22 kierujemy się do pokoi na pakowanie i odpoczynek po długiej podróży. Tak właśnie zaczęła się moja czwarta podróż do Tanzanii. Jutro pierwszy wysiłek. Jutro trekking na Mount Meru.

Zdjęcia i relacja z podróży do Tanzanii

Zdjęcia z podróży do Tanzanii

Pozostałe odcinki relacji z podróży do Tanzanii na blogu

Informacje praktyczne i wskazówki przed podróżą do Tanzanii

Jak zaplanować podróż do Afryki

Wskazówki przed podróżą do Tanzanii

Co zabrać do Tanzanii

Koszt Safari w Tanzanii

Koszt wejścia na Kilimandżaro

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.