Nocne zabawy aparatem na plaży na Zanzibarze

Podróż na Zanzibar

Podróż na Zanzibar

Nocą, tuż po 5.00 budzi mnie z głębokiego snu muezzin wzywający do porannej modlitwy. Czekam aż skończy. To jeszcze nie czas na wstawanie. Przysługuje mi jeszcze ponad godzina odpoczynku. Poranne pakowanie zajmuje coraz mniej czasu.

Żegnamy jedną z uczestniczek, która wraca do Polski. My już tylko w osiem osób jedziemy na lotnisko. Już za chwilę polecimy na Zanzibar. Podczas całej wyprawy został nam już tylko odpoczynek.

Po wylądowaniu na Zanzibarze na lotnisku panuje małe zamieszanie. Tym razem nie chodzi o zamieniony bagaż. Nasz kontrahent wysłał po nasza grupę syna ze zbyt małym samochodem. Zdaje się, że po prostu o nas zapomnieli. Ostatecznie wynajmują drugi samochód i jedziemy do Funguni Palace. Tu zostawiam moją siódemkę i z żoną właściciela idę na dach ustalić szczegóły pobytu na Zanzibarze. Wszystko jasne. Nagle pojawia się olśnienie! Przecież ja tu byłem.  W tym właśnie hotelu nocowałem z Agnieszką w 2011 roku. Poznałem po dachu.

Syn właściciela pomaga odnaleźć drogę do kasy promowej, gdzie kupuję bilety na połączenie promowe do Dar Es Salaam. Trwa to chwilę.

Pierwszym punktem programu pobytu na Zanzibarze w drodze do Jambiani jest wizyta na jednej z pokazowych plantacji przypraw, czyli tak zwany Spice Tour. Okazuje się to bardzo ciekawe. Poznajemy między innymi paprykę, kurkumę, pieprz, kassawę, cynamon, imbir, goździki i wanilię. Jeden z mieszkańców wspina się na palmę z piosenką na ustach i pokazuje jak zrywać kokosy. Ktoś inny częstuje nas różnymi owocami. Ciekawe, że zaliczono do nich również ogórka.

Gałka muszkatołowa na pokazowej plantacji przypraw na Zanzibarze
Gałka muszkatołowa na pokazowej plantacji przypraw na Zanzibarze

W programie uwzględniono nawet lunch, czyli ryż z kurczakiem z dodatkiem praktycznie wszystkich wypróbowanych przez nas przypraw. Kto ma ochotę kupuje na pamiątkę przyprawy. Ja już wiem, że jako lider grupy mogę liczyć na korzyści. Po skończonych przez wszystkich zakupach mogę sobie wybrać produkty, które dostanę za darmo.

Jambiani

W Jambiani jesteśmy około 16.00. Ifa Beach Resort okazuje się być nowym i bardzo przyjemnym pensjonatem z ładnymi, dużymi pokojami wyposażonymi w klimatyzację, wiatraki i lodówki. Dawno tak dobrze nie nocowałem. Zanim rozgościmy się na dobre idziemy nad ocean, żeby się wykąpać. Słońce powoli zmierza ku zachodowi. To nie jest problemem. Problemem jest odpływ. Ocean cofnął się o kilkadziesiąt dobrych metrów odsłaniając pola uprawne alg i wiele mało przyjemnych dla nóg miejsc. Nie ma szans na kąpiel. Musimy zaczekać do jutra. A czekać będziemy w knajpie.

Siadamy w „Stone Town coś tam” restauracji i zamawiamy po coca coli na początek. Już nas uprzedzano, że na wszystko będziemy musieli dość długo czekać. Nie sądziliśmy, że aż tak długo. Na napoje czekamy ponad pół godziny. W tej restauracji po prostu nie ma wystarczającej ilości butelek. Kelner biegnie pożyczyć do sąsiednich knajp. Na grillowane ryby i ośmiornice czekamy około dwóch godzin. Posiłek pojawia się na stole, gdy jesteśmy już przy trzecim piwie. Owoce morza smakują wyśmienicie.

Nocne zabawy aparatem na plaży na Zanzibarze
Nocne zabawy aparatem na plaży na Zanzibarze

Gdy opuszczamy restaurację, spędzamy ponad godzinę na nocnej sesji zdjęciowej. Korzystamy z pięknego widoku, gwiazd i białych obłoków pędzących po niebie. Bawimy się doskonale. Miejmy nadzieję, że zdjęcia będą równie doskonałe. Do pokojów wracamy po północy. Wygląda na to, że znów się nie wyśpię.

Zdjęcia i relacja z podróży do Tanzanii

Zdjęcia z podróży do Tanzanii

Pozostałe odcinki relacji z podróży do Tanzanii na blogu

Informacje praktyczne i wskazówki przed podróżą do Tanzanii

Jak zaplanować podróż do Afryki

Wskazówki przed podróżą do Tanzanii

Co zabrać do Tanzanii

Koszt Safari w Tanzanii

Koszt wejścia na Kilimandżaro

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.