Zanzibar

Snorkelling i fotografowanie ptaków na Zanzibarze

Snorkelling i fotografowanie ptaków na Zanzibarze

Dzień zaczynam jeszcze wcześniej niż zwykle. Postanowiliśmy razem z jednym z uczestników wybrać się na dodatkowe fotografowanie ptaków w lesie Jozani. Już o 6.30 meldujemy się na miejscu. Na szczęście nie musieliśmy tym razem jechać rowerem. Nie zniósłbym tego. Przewodnik już na nas czeka. Słońce powoli oświetla Zanzibar. Ptaki rozpoczynają poranny koncert. Idziemy pośród drzew i krzewów wypatrując żołn i kolibrów, a w zasadzie wszystkiego co lata i nie tylko. Przez drogę przebiega mrówkojad. Jest zbyt szybki. Pojawia się nagle i nie daje się sfotografować.

W namorzynowym lesie, tak samo jak wczoraj nie widzimy żadnego zimorodka, chociaż to przede wszystkim dla nich tu jesteśmy. Trochę szkoda. Przewodnik mówi, że jest jeszcze jedno miejsce, gdzie można je zobaczyć. To miejsce, gdzie jeszcze nie byłem. I to jest chyba najciekawszy fragment lasu Jozani, do którego dotarłem. Prawdziwa dżungla z palmami, gęstymi zaroślami, wyschniętymi drzewami i podmokłym terenem. Jest świetnie. Tylko ptaków mało. Za to na jednej z palm zauważamy cienkiego zielononiebieskiego węża. Zbliżamy się do niego na odległość kilku kroków. Obserwuje nas uważnie, ale nie ucieka. Podobno nie jest bardzo jadowity. Kilka innych węży ucieka spod naszych nóg, gdy przedzieramy się przez zarośnięte ścieżki. Małe ptaki gromadzą się przy wodopoju ukrytym pośród drzew. Zimorodków ciągle brak. To nic. I tak mi się podobało. Chociażby dlatego, że byłem w nieznanym mi do tej pory obszarze lasu.

Wąż w lesie Jozani
Wąż w lesie Jozani

Snorkelling

Gdy wracamy do hotelu reszta grupy kończy śniadanie. Teoretycznie o 10.00 powinniśmy płynąć na snorkelling. Płyniemy nieco później. Długo nie jestem pewien czym, z kim i dokąd. Wędrujemy obok odsłoniętych przez ocean plantacji alg. Woda aż kipi z gorąca. W końcu jesteśmy obok naszej łodzi. To najzwyklejsza tutejsza łódź z żaglem zwana Dhow. Zabierze naszą ósemkę i trzech Zanzibarczyków. Jestem w szoku, że mieścimy się wszyscy na tej łupinie. Jest wąsko, ciasno i gdyby coś zaczęło się dziać byłoby niebezpiecznie. Patrząc na konstrukcję tej łodzi trzymającą się na sznurku, kiju i szmacie można mieć wątpliwości co do bezpieczeństwa. Patrząc jednak na to, że mieszańcy Zanzibaru pływają takimi łodziami na co dzień chyba nie ma czego się obawiać.

Uprawa alg na Zanzibarze
Uprawa alg na Zanzibarze

Po kilkunastu minutach jesteśmy na rafie. Kotwiczymy wrzucając do wody kamień. Sprzęt do snorkellingu, delikatnie pisząc, jest kiepski. Za mały, za duży, z dziurami i brudny. Jestem wściekły. Kapitan pożycza maski z innej łodzi. Nie są dużo lepsze. Mimo wszystko schodzimy do oceanu w poszukiwaniu podwodnego świata. Trochę go widać, ale sprzęt ewidentnie utrudnia jego podziwianie.

Gdy wracamy na łódkę dostajemy kokosy, z których pijemy świeży sok. Gdy wypijamy napój, Zanzibarczycy rozłupują owoce i zjadamy ich wnętrza. Świeże kokosy są zaskakująco miękkie i gumowate. Miały być chyba delikatną rekompensatą za marny sprzęt do snorkellingu.

Zanzibar
Zanzibar

Na brzeg wracamy gdy trwa przypływ. Woda jest gorąca. Nawet nie zachęca do kąpieli. Orzeźwiamy się ledwo cieknącą spod prysznica wodą. Trwa przerwa w dostawie prądu.

Wędrówka przez Jambiani

Gdy większość grupy udaje się na popołudniową drzemkę wybieram się na godzinny spacer po Jambiani. Trochę wzdłuż plaży, trochę po wiosce. Mam przyjemność zrobić kilka ciekawych zdjęć z życia tutejszej społeczności. Gdy wracam do Ifa jest już właściwy moment na kolację. Tym razem idziemy do restauracji, z której sączyła się delikatna muzyka reggae, gdy my czekaliśmy na posiłek pierwszego wieczoru. Dziś muzyki nie słychać. Wciąż nie ma prądu w Jambiani.

Chłopak z Jambiani
Chłopak z Jambiani

Zamawiamy owoce morza. Ja biorę grillowane ośmiornice. Są bardzo dobre. Jednak nie najadam się. Dlatego dla zaspokojenia głodu przenosimy się do sąsiedniej knajpy. Znów zamawiam ośmiornice. Tym razem jestem pełny.

Piwo Kilimanjaro
Piwo Kilimanjaro

W międzyczasie włączają na Zanzibarze prąd. W sam raz, gdy wracamy do hotelu. Fotografowanie na plaży nocą nie jest dziś tak spektakularne jak pierwszego wieczoru. Nie ma chmur i gwiazd, które są przesłonięte mocno odbijającym światło księżycem. Grzecznie rozchodzimy się po pokojach i nasz ostatni wieczór w Jambiani spędzamy na pakowaniu.

Zdjęcia i relacja z podróży do Tanzanii

Zdjęcia z podróży do Tanzanii

Pozostałe odcinki relacji z podróży do Tanzanii na blogu

Informacje praktyczne i wskazówki przed podróżą do Tanzanii

Jak zaplanować podróż do Afryki

Wskazówki przed podróżą do Tanzanii

Co zabrać do Tanzanii

Koszt Safari w Tanzanii

Koszt wejścia na Kilimandżaro

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.