W Stone Town

Zwiedzanie Stone Town

Zwiedzanie Stone Town

Ostatni poranek w Jambiani zaczyna się przed wschodem słońca. Nie muszę się nawet budzić, bo już nie śpię od paru chwil. Całą noc działała klimatyzacja. Zrobiło się wręcz zimno. Z tego powodu budzę się co kilka chwil. I ze wstaniem na poranne widoki nie ma problemu. Tym razem nie są tak spektakularne jak pierwszego dnia. Owszem jest ładnie, ale wtedy było ciekawiej. Na dodatek przez zbytnie wychłodzenie pokoju sprzęt fotograficzny zaparował w kilka chwil po wyjściu z hotelu. Zrobienie zdjęcia jest niemożliwe. To nauczka na przyszłość.

Po 10.00 jesteśmy już w drodze do Stone Town. Kilka chwil po przyjeździe do hotelu idziemy zwiedzać miasto. Mamy przewodnika, który oprowadza nas po najciekawszych miejscach tego zabytkowego miasta. Wędrujemy wąskimi uliczkami starej części Zanzibaru, zbudowanej ze skał i koralowców.

Stone Town
Stone Town

Pogoda nie przypomina tej z poprzednich dni. Co kilka chwil przechodzi silny deszcz. Chowamy się w zaułkach miasta. W odpowiednim momencie chronimy się również w anglikańskiej katedrze, będącej pierwotnie miejscem handlu niewolnikami. Obecnie oprócz odbywających się w niej ceremonii pełni rolę muzeum, w którym można zapoznać się z historią niewolnictwa w Afryce. Jednym z ciekawszych miejsc, które można odwiedzić jest cela, w której trzymani byli niewolnicy. Robi przytłaczające wrażenie i takim miejscem była.

Kamienne rzeźby niewolników w Stone Town
Kamienne rzeźby niewolników w Stone Town

 

Wąskie uliczki Stone Town

Mijamy wiele ważnych miejsc w mieście, w tym między innymi miejsce spotkań mężczyzn. Wąskimi uliczkami nie są w stanie przecisnąć się samochody. Nie mają z tym problemu motocykliści i rowerzyści. Jeżdżą po najwęższych zakamarkach. Z chęcią gubimy się w labiryncie uliczek, aby na koniec odnaleźć się w pobliżu Forodhani Gardens, w których wieczorami odbywa się targ żywności (Food Market).

W Stone Town
W Stone Town

Znajdujący się w pobliżu Dom Cudów (House of Wonders) zbudowany został przez drugiego sułtana Zanzibaru (Barghash bin Said). Był pierwszym budynkiem we Wschodniej Afryce, gdzie zainstalowana była winda, a także pierwszym budynkiem na Zanzibarze, gdzie na piętra doprowadzona była woda i elektryczność. Po prostu szczyt technologii ówczesnych czasów. Obecnie w ruinie. Nieczynne dla turystów. Nikt nie wie kiedy znajdą się środki na jego renowację. To dziwne, bo Stone Town zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a zabytki popadają w ruinę.

Maszyna do wyciskania soku z trzciny cukrowej
Maszyna do wyciskania soku z trzciny cukrowej

Kręcimy się wąskimi uliczkami szukając ciekawych miejsc, sklepików, pamiątek i soku z trzciny cukrowej. Znajdujemy wszystko. Sprzedawca soku z trzciny posiada specjalną maszynę, którą miażdży wkładane w mechanizm łodygi. Czekamy z niecierpliwością aż sok się pojawi i z dodatkiem limonki zostanie wlany do plastikowych kubków. Uwielbiam ten napój.

Na targu w ogrodach Forodhani

W ogrodach Forodhani sprzedawcy owoców morza powoli rozkładają kramy. Nie trzeba rozstawionego kramu aby nakłaniać przechodniów do zatrzymania się i kupienia jedzenia właśnie w tym miejscu. Jest to dość natarczywe. Chyba błędem jest pojawianie się w tym miejscu tak wcześnie. Po pierwsze jesteśmy łatwym i nielicznym jeszcze celem naganiaczy. Po drugie kilkadziesiąt wałęsających się w pobliżu kotów jeszcze nie jest najedzonych. Po trzecie kto wie, czy te pierwsze owoce morza są świeże. I wreszcie po czwarte – jeszcze nie ma pełnego wyboru dań.

Food Market w Stone Town
Food Market w Stone Town

Kiedyś wydawało mi się, że na tym targu wybór jest ogromny. Ale dziś sobie myślę, że oferta wcale nie jest tak bogata. Są różne gatunki ryb. Są szaszłyki, langusty, kraby, krewetki, ośmiornice i mule. Jest wreszcie zanzibarska pizza i wiele stoisk z sokiem z trzciny. Największe zainteresowanie wzbudza sok. Druga w kolejności jest pizza. Jest najlepsza ze wszystkich dań.

Podczas jedzenia trzeba uważać na koty, które gromadzą się po kilkanaście wokół jedzących. Nie boją się zupełnie.

Wraz z zapadającymi ciemnościami na targu robi się gwarniej. Jest więcej odwiedzających. Nocny targ nabiera uroku. Mocne żarówki oświetlają stragany z jedzeniem. Nie ma co ukrywać, że najedliśmy się w tym miejscu.

Opustoszałymi uliczkami Stone Town kierujemy się w stronę hotelu. Dobrze zobaczyć miasteczko po ciemku, gdy nie ma tłumu zwiedzających. W dużej ilości są tylko koty. Po rozchodzącym się popołudniu duszącym zapachu ryb z targu nie ma już prawie śladu. Nocą nie będzie nam doskwierał. A mieszkamy przecież tuż obok. Nauczony porannym doświadczeniem z zaparowanymi obiektywami wyłączam na noc klimatyzację. Nie chcę mieć jutro niespodzianki w postaci braku możliwości wykonania porannych zdjęć.

Zdjęcia i relacja z podróży do Tanzanii

Zdjęcia z podróży do Tanzanii

Pozostałe odcinki relacji z podróży do Tanzanii na blogu

Informacje praktyczne i wskazówki przed podróżą do Tanzanii

Jak zaplanować podróż do Afryki

Wskazówki przed podróżą do Tanzanii

Co zabrać do Tanzanii

Koszt Safari w Tanzanii

Koszt wejścia na Kilimandżaro

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.