Masaj na promie z Zanzibaru

Ostatni dzień w Tanzanii

Ostatni dzień w Tanzanii

To już ostatni dzień w Tanzanii. Teoretycznie w całości poświęcamy go na podróż powrotną do Polski. Zanim jednak zaczniemy wracać umawiamy się na 6.30 aby odwiedzić targ rybny.

Targ rybny w Stone Town
Targ rybny w Stone Town

Utrapieniem dzisiejszej nocy były piejące zewsząd koguty. Budziłem się za każdym razem, bo myślałem że to mój budzik, w którym dźwięk pobudki odzywa się głosem piejącego koguta. I tak od 3 w nocy. Gdy w końcu zadzwonił prawdziwy budzik czuję ulgę.

A co na targu? To w sumie taki dziwny targ. Rybacy cumują łodziami tuż przy brzegu. Trwają aukcje. W większości handluje się całymi wiadrami malutkich rybek. Są ich tysiące. Wszędobylskie koty ze Stone Town znają również to miejsce. Czekają obok mis pełnych rybek i wykradają niepostrzeżenie smaczne kąski. Wchodzą do wiader. Podoba mi się to miejsce, choć zapach zdecydowanie nie jest zachęcający.

Kocie śniadanie na targu rybnym
Kocie śniadanie na targu rybnym

Teoretycznie mamy jeszcze sporo czasu do odpływającego promu. Jak się jednak za chwilę okazuje, aż tak dużo tego czas wcale nie będzie. Po pierwsze obsługa hotelowa przygotowuje nasze śniadanie w iście afrykańskim stylu. Pole Pole. Nie ma pośpiechu. Określamy ten styl po prostu „Afryka”.

Po drugie okazuje się, że jedna z uczestniczek zgubiła bilet na prom. Wysyłam więc wszystkich na prom, a ja z pechową uczestniczką idziemy wyrobić duplikat. Najpierw w kasach. Nie udaje się. Później w biurze u informatyków. Tym razem udaje się. Mamy wydruk. Ulżyło mi, że w sumie tak łatwo poszło. Nie ukrywam jednak, że zdenerwowałem się mocno.

Przy wejściu na prom zamieszanie jak zwykle. Kolejki, plakietki, kartki, ławki, łapówki. Powinniśmy oddać bagaż i odczekać na swoją kolej wejścia na nowoczesny prom Kilimanjaro 5. Pasażerowie wpuszczani są zgodnie z zajmowanymi miejscami w poczekalni. Prom zabiera na pokład kilkaset osób.

Masaj na promie z Zanzibaru
Masaj na promie z Zanzibaru

 

W drodze do Dar Es Salaam

Opuszczamy Zanzibar. Oddalamy się od wyspy z dużą prędkością. Pewnie tu jeszcze wrócę. Tymczasem zmierzamy w kierunku Dar Es Salaam. Miasto pojawia się na horyzoncie po niecałych dwóch godzinach. Wysokie, szklane i nowoczesne wieżowce obok portu nieco zaskakują. Ale to też jest Tanzania. Cumujemy i po chwili jesteśmy przechwyceni przez oczekującego na nas taksówkarza. Gdy dowiaduje się, że jesteśmy z Polski pokazuje nam w telefonie zdjęcie z Tomaszem Karolakiem. Za chwilę umieszcza nas w dwóch taksówkach i wysyła na lotnisko. Za szybko. Mamy aż cztery godziny oczekiwania na samolot. Co tu robić?

Dar Es Salaam
Dar Es Salaam

Siadamy w restauracji i czekamy. Możliwe, że zbyt długo, bo okazuje się, że obsługa zatłoczonego lotniska nie radzi sobie ze sprawną obsługą dużej ilości pasażerów. W kolejce do odprawy przesuwamy się dramatycznie wolno. Kontroli, przez które przechodzimy jest kilka. Kolejki są wszędzie. Do samolotu wchodzimy niemal w ostatniej chwili. Żegnaj Tanzanio!

Zdjęcia i relacja z podróży do Tanzanii

Zdjęcia z podróży do Tanzanii

Pozostałe odcinki relacji z podróży do Tanzanii na blogu

Informacje praktyczne i wskazówki przed podróżą do Tanzanii

Jak zaplanować podróż do Afryki

Wskazówki przed podróżą do Tanzanii

Co zabrać do Tanzanii

Koszt Safari w Tanzanii

Koszt wejścia na Kilimandżaro

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.