Roślinność w Brandberg

Najwyższe góry Namibii

Najwyższe góry Namibii

Wstajemy wcześnie, tuż przed świtem. Początkowo myślałem, że na wędrówkę w najwyższe góry Namibii ruszymy nocą. Ale chyba nie ma takiej potrzeby. Tu w trakcie dnia raczej ulewy i burze nie nadciągną. Pogoda się nie zmieni, więc nie musimy się spieszyć. Nie mogę do końca przyzwyczaić się do tutejszego czasu. Dziwnie to działa. Niby jest jeszcze przed wschodem słońca, a jest całkiem widno. Może to dzięki księżycowi, który od północy oświetla wszystko dookoła i w zasadzie bez czołówki spokojnie można się poruszać.

Jest kilka minut przed siódmą. Przed nami wielka góra. GPS sugeruje, że powinna mieć ponad 2000 metrów wysokości. Nie zamierzamy na nią wchodzić. Dojdziemy tak blisko, jak się da, odbijemy w lewo i wejdziemy na przełęcz na wysokość nieco ponad 1700 m n.p.m.

Roślinność w Brandberg
Roślinność w Brandberg

Początek trekkingu

Startujemy z wysokości około 700 m n.p.m. Myślałem, że zaczniemy z wyższego poziomu. Idziemy w czterech. Karol, przewodnik i tragarz i ja. Tragarz, jak się okazało, nie zabrał wszystkiego co chcieliśmy. A dużo tego nie było. Ledwie namiot, karimaty i trochę wody. Wychodzi na to, że dużą część rzeczy musimy nieść sami. Początkowo ciężko nie jest. Idziemy w cieniu. Wieje niewielki wiaterek. Po godzinnym spacerze nazwanym przez przewodnika „warm-upem” zaczyna się robić trudniej. Po pierwsze bardziej stromo. Po drugie chwilami trzeba pomagać sobie rękoma, podciągając na skałach do góry. Mijamy egzotyczne krzaczory: kaktusy, drzewa kolczanowe, aloesy i akacje. Większość z nich z kolcami. I większość z nich rośnie tak blisko ścieżki, że nogi są odrapane już na samym początku. Podchodzimy długimi fragmentami po płaskich potężnych skałach o różnym nachyleniu. Do góry jest całkiem łatwo, ale przy zejściu myślę, że może być ciężko.

Gdy dochodzimy do charakterystycznych białych nalotów na skałach zgodnie z planem odbijamy w lewo. Jest mniej stromo. Są za to większe głazy. No i słońce. Zabranie ze sobą kijków było dobrym pomysłem. Wchodzimy na przełęcz zgodnie z planem. To chwila oddechu. To ostatnie miejsce, w którym można złapać zasięg telefonii komórkowej. Włączam więc na chwilę telefon. Zaznaczam również to miejsce na GPS i możemy iść dalej. Została nam niecała godzina marszu. Lekko pod górkę. Lekko w dół. Trochę spaceru przez ładną dolinkę, aż w końcu ostrzejsze zejście do doliny. W niej zamierzamy nocować. Taki jest plan.

W górach Brandberg
W górach Brandberg

Odpoczynek w górach

Gdy dochodzimy do doliny jest stanowczo za wcześnie, aby dzień mógł już się skończyć. Jest ledwie chwilę po południu. Z jednej strony nie bardzo wiemy jak ten czas wykorzystać, a z drugiej cieszymy się, że to koniec. Te 5 godzin marszu dało nam się trochę we znaki. Trochę wstyd. Nie możemy iść jednak dalej, bo to jest jedyne miejsce, gdzie o tej porze roku można jeszcze znaleźć wodę. To, co jednak znaleźliśmy to zaledwie kilka wodnych oczek ze stojącą wodą. I tylko z jednego z nich woda płynie dalej. Nie zachęca to zbytnio do picia stąd wody. Nawet po przegotowaniu i dodaniu pigułek odkażających. Na szczęście mamy ze sobą trochę zapasu wody z Uis.

Dolina jest przepiękna. Fantastyczna, lekko pożółkła trawa – tak charakterystyczna dla namibijskich krajobrazów. Szczególnie pięknie musi być w tym miejscu podczas deszczowej pory. Zieleń, wodospady i kolorowe skały.

Zalegamy na kilka godzin w letargu, nudząc się mocno. Towarzysze poszli spać. My walczymy z muchami. Włażą we wszystkie otwory ciała. Nie ma na nie innego sposobu niż całkowite zakrycie głowy. Rozpalone wcześniej ognisko i dym w zamyśle ma odstraszać zwierzęta. Podobno do momentu, gdy ognisko się pali, a z ogniska unosi się dym, żadne zwierzę nie zbliży się do nas. Na wszelki wypadek jednak jedzenie na noc schowamy do namiotu.

Gdy zbliża się wieczór (czyli godzina osiemnasta) zaczynamy myśleć o kolacji. Dziś serwujemy fasolkę w sosie pomidorowym na zimno z mokrymi słodkimi bułkami i odrobiną suszonego biltonga (mięsa) z kudu.

Przepięknie rozgwieżdżone niebo po raz kolejny korci, aby po prostu siedzieć i wpatrywać się w dal. Ale postanawiamy iść spać. Już przed 20. W namiocie jest trochę ciasno, bo wpakowaliśmy do środka plecaki. Mojemu kręgosłupowi też nie jest zbyt komfortowo. Prawdopodobnie mam lekkie skrzywienie, bo leżąc na wznak trochę boli.

Zdjęcia i relacja z podróży do Namibii i Botswany

Zdjęcia z podróży do Namibii

Zdjęcia z podróży do Botswany

Pozostałe odcinki relacji z podróży do Namibii i Botswany na blogu

Informacje praktyczne i wskazówki przed podróżą do Namibii i Botswany

Informacje praktyczne przed podróżą do Namibii

Informacje praktyczne przed podróżą do Botswany

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.