Arusza nocą

Arusza nocą

Arusza nocą

Przed nami wizyta w kolejnym afrykańskim kraju. Lecimy do Tanzanii z przesiadką w Kenii. Najpierw liniami Kenya Airways z Bużumbry do Nairobi. W drodze do Kenii powtarzam wszystkie lekcje suahili. Wkrótce będę miał okazję sprawdzić, ile się nauczyłem. W ogromnej lotniskowej strefie bezcłowej znajduję t-shirty, które chciałem kupić podczas poprzedniego pobytu w Afryce. Nie było wtedy mojego rozmiaru. Teraz jest. Dzięki temu kupuję dwa najfajniejsze ze zwierzakami i flagą Kenii. Kupuje też perfumy Bulgari, których dawno nie używałem. Zastanawiam się też, czy podczas kolejnego lotu zobaczę Kilimandżaro i jak wyglądać będzie Arusza nocą.

Kilimandżaro z okna samolotu
Kilimandżaro z okna samolotu

Gdy przelatujemy nad Kilimandżaro i Mount Meru nic nie zakłóca obserwacji. Wspaniały krajobraz górski i doskonale widoczne wysokie góry ze śniegiem i błękitnym niebem cieszą oczy.

Pierwsze chwile w Tanzanii

Tanzańskie formalności wizowe nie stanowią problemu. Dobrze, że Paweł zabrał z Polski żółtą książeczkę z potwierdzeniem szczepień, bo na lotnisku w Tanzanii sprawdzają, czy mamy szczepienia przeciwko żółtej febrze. Ciekawe, co grozi za brak szczepionki. Chyba nie chcę się przekonywać. Płacę 50 dolarów i ładna kolorowa wiza ląduje w moim paszporcie. Co ciekawe, Robertowi udało się przejść bez płacenia. Karibu Tanzania po raz trzeci!

Joseph, mój znajomy z Tanzanii, czeka na nas na lotnisku. Cieszę się, że go widzę. Ma problem z nogą. Miał wypadek podczas safari i wyraźnie utyka. Nie pójdzie z nami na Mount Meru. Bardzo żałuję. Ale i tak miło się z nim spotkać. Organizuje nam pobyt, trekking i nieplanowane atrakcje. Dobrze znowu porozmawiać z kimś, kto dobrze mówi po angielsku.

Organizacja niezbędnych rzeczy przed dalszą podróżą po Tanzanii

Po krótkim powitaniu jedziemy do Aruszy. Joseph nie może prowadzić samochodu. Wynajął kierowcę. Towarzyszy mu też Simon. W trójkę zawożą nas do hotelu Davos. Znam to miejsce. Wynajmujemy trzy pojedyncze pokoje z moskitierami. Cena: 25 000 szylingów za noc. Brakuje tylko klimatyzacji. Zostawiamy bagaże i jedziemy z Josephem załatwić kilka podstawowych spraw, czyli tanzańskie SIM karty, buty na trekking i wymianę dolarów na szylingi.

Turyści schodzący z Kilimandżaro wymieniają czasem po trekkingu swoje buty na pamiątki. Handlującym pamiątkami buty nie są potrzebne, więc sprzedają je handlarzowi. A on wypożycza buty takim osobom, jak my, którzy z różnych powodów ich nie mają. Na przykład Robertowi. Robert płaci 20 000 Tsh za trzy dni wypożyczenia.

Załatwienie tanzańskiej karty SIM w 2013 roku jest proste. Można ją kupić na ulicy, doładować i używać tak, jak w Rwandzie, czy Burundi. Ale można też pójść do siedziby Airtel i zarejestrować kartę wraz ze swoimi danymi (kserują paszport). To powoduje, że kartę i numer można będzie używać podczas kolejnych pobytów w Tanzanii.

Dolary w Tanzanii

Dolary na tanzańskie szylingi można wymienić w jednym z licznych kantorów. Przy odrobinie szczęścia dostajemy solidną ilość banknotów o nominałach 2000 Tsh (warte trochę ponad 1$). Gdy mamy mniej szczęścia, nominały są niższe i stos szylingów jest znacznie większy. Wymieniamy po 300 dolarów. Zostajemy uszczęśliwieni solidną porcją banknotów. Trzeba pamiętać o właściwym roczniku amerykańskiej waluty, który jest weryfikowany. Aby dostać najlepszą cenę (a czasem nawet w ogóle wymienić dolary) trzeba mieć banknoty studolarowe z najświeższą datą produkcji.

Zjadamy popołudniowe śniadanie, płacimy Josephowi za trekking i we własnym zakresie wracamy taksówką do hotelu na drzemkę. Właściciel ma ciekawy pomysł na zabezpieczenie turystów przed komarami. Na łóżku rozstawiona jest doskonale pasująca rozmiarem do łóżka sypialnia od namiotu. Służy jako moskitiera. Przydałyby się jeszcze ekrany dźwiękoszczelne, bo hałas ulicy jest nie do wytrzymania. Gdy przychodzi ulewa i burza jest jeszcze gorzej. Chociaż ulewny i głośny deszcz, spadając na blaszane dachy, zagłusza samochody i pozostałe hałasy. Więc hałas jest nieco inny.

Wieczorne zwiedzanie Aruszy

Wieczorne zwiedzanie Aruszy z Josephem może być ciekawe. Zaczynamy od indyjskiej knajpy. Znam ją. Już tu byłem. Dobre, ostre żarcie. Najadamy się we trzech za 30 000 Tsh (19 USD) i idziemy w miasto. Zastanawiam się, czy w Tanzanii też  mają bananowe piwo. Josephem z kolegą prowadzą nas ciemną ulicą. Nerwowo oglądamy się za siebie. Zastanawiam się, czy już teraz dostaniemy w zęby, czy dopiero za chwilę. Nic się jednak nie dzieje.

Wchodzimy w coraz bardziej podejrzane rejony Aruszy. Kończy się asfalt, a zaczyna dzielnica barowa. Wchodzimy do pomieszczenia i kupujemy w barze za kratkami kilka butelek bananowego piwa. Oczy stałych bywalców tego miejsca śledzą nas uważnie. Mam nadzieję, że obecność Josepha zapewnia nam bezpieczeństwo. Wychodzimy. Idziemy za róg. A tu jeszcze ciekawiej. Joseph jest w swoim żywiole. Pokazuje nam inną stronę Aruszy i jej lokalne atrakcje.

Arusza nocą – bary

Tym razem wchodzimy do baru, w którym pije się prawdziwe niebutelkowane bananowe piwo. Śmierdzi jak cholera. Wielkie wiadra z piwem czekają na chętnych. My chętni nie jesteśmy. Ale kilku bywalców sączy podejrzany trunek nalewany do szklanek chochlą prosto z wiadra. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem.

Zastanawiam się, gdzie jeszcze pójdziemy z Josephem. Prowadzi nas na dziwki. Jesteśmy w szemranej okolicy pełnej barów i dziewczyn do wynajęcia. Ile kosztuje spotkanie z dziewczyną? Podchodzimy z Josephem do kilku z nich i pytamy o cenę. Mówią tylko w suahili. Ceny zaczynają się od 2 000 Tsh. W zależności od usługi ceny są różne. Można też wybierać spośród nich. Wyższe, niższe, z długimi włosami, z krótkimi, ładne, brzydsze, krościate, piegowate, młodsze, starsze, ciemniejsze i jaśniejsze. Jak w sklepie. Sprzedażą własnego ciała zajmuje się naprawdę dużo dziewczyn.

I tak oto zobaczyliśmy nocne atrakcje w Aruszy, z których korzystają jej mieszkańcy. Lokalne bary z bananowym kwaśnym piwem, dziwki, dyskoteki. A i pewnie można by tu porządnie w mordę dostać. Nie korzystamy z żadnych usług. Pozostaną w naszych wspomnieniach. Ale za to między innymi lubię podróżować z Josephem. Często pokaże to, czego nie można zobaczyć na zorganizowanych przez biura podróży wycieczkach. Po powrocie do hotelu zastanawiam się, jak dobrać się do kawałka trzciny cukrowej. Pożyczam z hotelowego baru nóż i zdzieram z trzciny jej wierzchnią warstwę, łamię na kawałki i próbuję wgryź się w łodygę. Trochę pysznego soku udaje się wyssać.

Informacje praktyczne przed podróżą do Tanzanii

Przed podróżą do Tanzanii warto zerknąć do Poradnika przed podróżą do Afryki w wersji elektronicznej, w którym umieściłem komplet praktycznych informacji, niezbędnych do zaplanowania podróży do Tanzanii. Poradnik znajdziesz z moim sklepie Szczyty Afryki.

Ebook Poradnik przed podróżą do Tanzanii i Kenii - poziome informacje

Zdjęcia i wspomnienia z podróży

W galerii znajdziesz też zdjęcia z podróży do Tanzanii. Wszystkie odcinki relacji z tej podróży do Tanzanii można przeczytać na blogu z podróży do Rwandy, Burundi i Tanzanii.

Pamiątki z Afryki – sklep afrykański z rzeźbami i maskami

Jeśli ciekawią Cię różne oryginalne przedmioty z drewna z Afryki – zajrzyj do mojego sklepu afrykańskiego. Znajdziesz w nim dużo interesujących masek, rzeźb i figurek wykonanych przez artystów z wielu afrykańskich państw. Gorąco polecam!

Sklep Szczyty Afryki informacja pozioma

Album fotograficzny ze zdjęciami

Polecam też album fotograficzny „W drodze na najwyższe szczyty Afryki” (jestem jego autorem!) ze zdjęciami z Rwandy. Oprócz zdjęć znajdziesz w nim również opowieści z podróży po Afryce oraz wspomnienia i ciekawostki z górskich wędrówek po Afryce. Oczywiście są w nim obszerne fragmenty poświęcone górom Rwandy, Burundi i Tanzanii. Polecam!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.