Zebry z Etosha National Park

Etosha National Park

Etosha National Park

Wstaliśmy chwilę przed wschodem słońca. Było już po burzy. Bez zwłoki poszliśmy nad oczko wodne. Właśnie zbliżało się do niego stado zebr. Odbijały się od tafli wody. Słyszeliśmy hieny i pomrukiwanie lwa. Nagle zebry uciekły. Ale lew nie przyszedł. Ryczał wciąż w oddali. Etosha National Park budził się do życia.

Minionej nocy śniły mi się bzdury. Nie pierwszy raz na tym wyjeździe. Miałem wrażenie, że każdej nocy sny były coraz bardziej absurdalne. Śmialiśmy się z nich do łez.

Wciąż nie mogłem wyjść z zachwytu nad wczorajszymi widokami: polowaniem zaraz po wjeździe na teren Etoszy, nosorożcami odbijającymi się nocą w wodzie, czy przechadzającymi się po kempingu szakalami. Cieszyłem się, że tu byliśmy. Byłoby czego żałować, gdybyśmy nie przyjechali.

Awaria po raz kolejny

Po opuszczeniu kempingu było nieciekawie. Nie widzieliśmy wielu zwierząt. Atrakcji zaczął dostarczać samochód. Znów coś zaczęło świszczeć pod maską. Po pobieżnym spojrzeniu na silnik i pozostałe urządzenia stwierdziliśmy, że to luzy na jednym z kółek od dobrze nam znanego paska. Postanowiliśmy jednak jechać dalej. Nie przejechaliśmy dziesięciu kilometrów i coraz głośniejsze świsty zakończyło jakieś delikatne uderzenie. Spojrzeliśmy w lusterka i jednocześnie powiedzieliśmy: „O! Kółko się toczy”. Zobaczyliśmy w nich wolno toczące się niewielkie kółko. Mieliśmy chyba rację. Zgubiliśmy kółko od paska. Karol wyszedł z samochodu i je przyniósł.

Nie znaliśmy się zupełnie na mechanice. Na wszelki wypadek nie wyłączyliśmy silnika. Upewniliśmy się zaglądając pod samochód, że jeden z pasków wisi. Tym razem nie mieliśmy aż tyle szczęścia jak podczas poprzednich awarii. Byliśmy daleko od miast, a nawet kempingów. Staliśmy na jednej z szutrowych dróg w Parku Narodowym Etoszy w połowie drogi pomiędzy kempingami Halali i Okaukuejo. Do każdego z nich mieliśmy około 50 km. Postanowiliśmy wrócić do tego, z którego wyruszyliśmy, bo stamtąd było bliżej do miasta. Zatrzymaliśmy więc jeden z samochodów jadący w stronę kempingu i poprosiliśmy kierowcę o powiadomienie kogoś na miejscu, że potrzebujemy pomocy. Baliśmy się jechać, więc rozsądne wydawało się holowanie. Zapowiadało się długie czekanie.

W Etosha National Park
W Etosha National Park

W oczekiwaniu na pomoc

Na szczęście było bardzo przyjemnie. Dookoła wysokie trawy. Cisza. Wyszliśmy z samochodu i zastanawialiśmy się jak stąd wrócimy do Johannesburga. To kilka tysięcy kilometrów, z którymi nasz Golf nie wyglądał jakby mógł sobie poradzić. Przyglądaliśmy się falującym trawom i nagle podjechał samochód. Kierowca kazał natychmiast wrócić do samochodu. Powiedział, że kilkadziesiąt metrów dalej za zakrętem przed chwilą obserwował razem z turystami stado leżących w trawach lwów. No tak. Nasze zachowanie było strasznie głupie. Nasze oczy nie były w stanie wytropić zwierząt tak łatwo, jak lwy mogły wytropić nas.

Kierowca obiecał, że zaholuje nas na kemping. Wspomnieliśmy o pasku i pokazaliśmy kółko. Powiedział, że spokojnie możemy jechać bez holowania. Było to dziwne. Nie było kółka. Pasek dyndał, a Golf jechał bez problemu.

Park Narodowy Etoszy
Park Narodowy Etoszy

Przed maską przebiegło stado żyraf. Poruszały się z gracją. Minęliśmy wielką zieloną jaszczurkę i po kilkudziesięciu minutach ostrożnej jazdy bez przystanków wróciliśmy na kemping Okaukuejo. Rzeczywiście okazało się, że nasza awaria nie była groźna. Kółko, które się oderwało i wiszący pasek były odpowiedzialne za klimatyzację w samochodzie. Gdy to usłyszeliśmy spojrzeliśmy na siebie z Karolem zdezorientowani. Przecież w naszym samochodzie nie było klimatyzacji od początku. Postanowiliśmy nie rozwiązywać już dalej tej zagadki i po prostu wrócić na szlak. Szkoda było zmarnowanych czterech godzin. Najważniejsze, że mogliśmy jechać.

Tym razem Halali

Podjęliśmy decyzję, że postaramy się dojechać do Windhoeku tak szybko, jak to możliwe. Może udałoby się jeszcze wymienić Golfa na mniej awaryjne auto. Nasza przygoda skończyła się szczęśliwie, ale wspomnienie, że w pobliżu nas leżały lwy nie było aż tak miłe. Następnym razem z pewnością przemyślelibyśmy kilka razy decyzję o wyjściu z samochodu po środku Etosha National Park. Nie bez powodu w większości tego typu miejsc obowiązywał zakaz wychodzenia z samochodów. Na kemping Halali dojechaliśmy przed zachodem słońca. Podobnie jak poprzedniego wieczora zrobiło się parno. I podobnie jak poprzedniej nocy nad Etoszą przeszła potężna burza, a my musieliśmy uciekać z przeciekającego namiotu do samochodu.

Informacje praktyczne i wskazówki przed podróżą do Namibii

Przed podróżą do Namibii i RPA warto zerknąć na kilka wskazówek ułatwiających planowanie wyjazdu. Sprawdźcie informacje praktyczne przed podróżą do Namibii, jak zaplanować podróż do Afryki, gdzie znaleźć tanie bilety oraz co spakować.

Zdjęcia i wspomnienia z podróży do RPA i Namibii

W galerii znajdziecie zdjęcia z podróży do RPA i zdjęcia z podróży do Namibii. Wszystkie odcinki relacji z podróży można przeczytać na blogu z pierwszej podróży do Namibii.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.