Ganvie – wioska na jeziorze Nokoué

Ganvie – wioska na jeziorze Nokoué

Ganvie – wioska na jeziorze Nokoué

Ganvie – wioska na jeziorze Nokoué – to bez wątpienia jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w całym Beninie. Znajduje się na największym jeziorze tego kraju i przyciąga podróżników z całego świata.

Ganvie – wodna stolica Beninu

Abomey-Calavi to idealna baza wypadowa na jezioro Nokoué. Choć może wydawać się tylko punktem przesiadkowym, to właśnie stąd ruszamy w stronę jednej z największych atrakcji Beninu – Ganvie. Jest to tak zwana pływająca wioska, która stanowi największą tego typu osadę w całej Afryce. Mieszka tu ponad 40 000 osób, a całość została wpisana na listę UNESCO.

Ganvie - Kolorowe domy
Ganvie – Kolorowe domy

W Ganvie wszystkie domy stoją na drewnianych palach, a jedynym środkiem transportu są łodzie. Życie toczy się tu inaczej niż gdziekolwiek indziej – wszystko odbywa się na wodzie.

Historia i początek niezwykłego miejsca

Wioska została założona przez ludność Tofinou w 1717 roku. Osiedlili się oni na jeziorze jako forma ucieczki przed łowcami niewolników. Ponieważ lud Fon – odpowiedzialny za niewolnicze łowy – uważał jezioro za święte i magiczne, nie zapuszczał się na jego wody. Dzięki temu Tofinou zyskali względne bezpieczeństwo i niezależność, które utrzymują do dziś.

Rejs pośród drewnianych domów i plantacji

Zostawiamy samochód na brzegu. Folly i Mireille zostają w mieście, a my ruszamy na wodę z Jonasem. Płyniemy sporą łódką pomiędzy sieciami, innymi łodziami i wodnymi plantacjami w kierunku Ganvie. Niektóre łodzie są napędzane ręcznie – za pomocą długich łodyg z liści rafii. Inne łapią wiatr w prowizoryczne żagle, a część porusza się z pomocą silników.

Ganvie - kolorowe domy w wiosce na jeziorze Nokoué
Ganvie – kolorowe domy w wiosce na jeziorze Nokoué

Wkrótce pojawiają się pierwsze zabudowania na palach. Kolorowe drewniane domy naprawdę robią wrażenie – Ganvie to autentyczna wioska na wodzie. Widać kanały i wodne uliczki, a także zawiłe labirynty zatoczek między domami. Mijamy szkołę, kościoły i świątynie voodoo – wszystkie dostępne wyłącznie drogą wodną. Bez łodzi nie ma tu życia. A bez umiejętności pływania – nawet mieszkania.

Magia nocy i ciemna strona tropików

W Ganvie nie ma prądu, dlatego po zmroku życie spowalnia. Niektórzy korzystają z paneli solarnych, które zasilają pojedyncze żarówki świecące w oddali. Na jeziorze nadal panuje ruch – dzieci pływają łodziami, ktoś śpiewa, ktoś wraca z miasta. Czekamy na kolację. Będzie ryba.

Silny, ciepły wiatr owiewa twarze, a słodka sangria szumi w głowie. Nad nami gwiazdy, wokół coraz większa cisza. To bez wątpienia najbardziej oryginalne miejsce noclegowe podczas naszej podróży – kolorowy domek na palach w środku jeziora Nokoué. Magia. Odjazd. Inny świat.

Jeszcze nie wiemy, że ta noc stanie się jednocześnie najgorszą nocą całej wyprawy.

Chłopak na nocnym targu w Ganvie na jeziorze Nokoué
Chłopak na nocnym targu w Ganvie na jeziorze Nokoué

Trudna noc i niezwykły poranek w Ganvie

Kąpiel z wiadra, otwarte okno z widokiem na jezioro, a wokół – inne domy na wodzie. Ganvie powoli zasypia, ale ja – niestety – nie. Skrzypiące okno doprowadza mnie do szału. Gdy je zamknę – ugotujemy się we własnym pocie. Gdy zostawię otwarte – skrzypi bez końca. Leżę, czekam na zmęczenie, a pot spływa strużkami po ciele. Mam wrażenie, że leżę pod prysznicem. Tak duszno jeszcze nie było. Marzę o poranku. I o wietrze.

Czwarta rano. Nie spałem więcej niż dwie godziny. Pieją koguty. Tak, nawet tutaj – na jeziorze. Przed naszym kolorowym hotelikiem pojawiają się pierwsze łodzie, a w domach słychać krzątanie.

Benin - targ w Ganvie na jeziorze Nokoué
Benin – targ w Ganvie na jeziorze Nokoué

Pływający targ i poranne życie na jeziorze

Rozpoczyna się pływający targ. Pierwsze kobiety parkują swoje łodzie na jeziorze i wykrzykują, co dziś ugotowały. Reklamują swoje pływające garkuchnie. Rybacy podpływają do nich w drodze na połów – po śniadanie lub nawet po obiad. Pojawiają się też dzieci zmierzające do szkoły.

Wokół czuć niezwykły klimat. Nawoływania, zapachy, kolory i smaki. W ofercie są małe paczuszki jedzenia, papki z mąki kasawy, kuskus i wiele innych lokalnych przysmaków. Kilkadziesiąt kobiet w łodziach oświetla swoje wodne stragany świecami olejowymi i latarkami. Nawet powiedzenie „idę do sąsiada na chwilę” brzmi tu inaczej – raczej „płynę do sąsiada”.

To było niesamowite doświadczenie. Choćby dla samego tego poranka warto było tu dotrzeć. Ale ta noc… ten gorąc… ten pot… tego było za dużo.

Zmęczenie daje się we znaki. Oczy same się zamykają. Drzemię w samochodzie. Zasypiam też w pokoju. Tempo zwalnia. Tak właśnie kończy się nasza przygoda w Ganvie – wodnym cudzie Beninu.

Łowiec jasny

Zdjęcia i relacja z podróży do Beninu

Moje najlepsze zdjęcia z Beninu znajdziesz w galerii zdjęć z podróży do Beninu. A wszystkie odcinki relacji z podróży do Togo i Beninu możesz też znaleźć na blogu z podróży do Togo i Beninu.

One comment

  1. Tekst przeczytałem jednym tchem.Mało który tekst sprawia, że zatrzymuję się na stronie na dłużej – ten się udał. Nieprzegadane, a konkretne – tego szukam. Widać, że ktoś tu nie tylko pisze, ale też dogłębnie przemyślał temat.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.