Lot nad Deltą Okawango

Lot nad Deltą Okawango

Lot nad Deltą Okawango

Lot nad Deltą Okawango zaczyna się nocą. Gwiazdy. Afrykański busz dookoła, a księżyc delikatnie oświetla wszystko wokół. Leżę w namiocie i jednocześnie wytężam wzrok oraz nasłuchuję. Każdy odgłos pobudza wyobraźnię, dlatego zastanawiam się: może idą słonie? Albo antylopy? A może w pobliżu czai się lew? Czy hipopotam może zdeptać namiot? Co zrobią bawoły, gdy zobaczą namiot na swojej drodze? Trochę się boję, ponieważ serce bije mocniej, chociaż zwierząt obok nie ma. Przynajmniej nie widać ich przez moskitierę w namiocie. Jednak wyobraźnia pracuje bez przerwy.

Noc w afrykańskim buszu

Na drzewie obok usiadła sowa, która regularnie wydaje charakterystyczny dźwięk. Z jednej strony walczę ze sobą, bo chcę wyjść i zrobić jej zdjęcie, z drugiej jednak strony po prostu się boję. Wiem bowiem, że po ciemku nie należy łazić po buszu. Ostatecznie odpuszczam i słucham dalej. Wtedy słyszę hipcie, które uparcie pomrukują nad wodą. Co więcej, są naprawdę blisko.

Rozgwieżdzone niebo nad Botswaną
Rozgwieżdzone niebo nad Botswaną

Poranek i spacer bush walk

Rozwidnia się. Zaraz pojawi się pomarańczowa kula słońca i szybko ruszy do góry, aby ogrzewać busz. A ja, zaraz potem, ruszę na tak zwany bush walk – kolejny spacer i przyjemny poranek. Nagle biegnie koby moczarowy, a z daleka widać bawoły, koby śniade i ridbuki. Ponadto są szczątki: czaszka bawołu, niedojedzona głowa guźca oraz resztki zebry. Wokół mnóstwo kopców termitów, niektóre naprawdę ogromne. Pod częścią z nich widać nory albo dziury po mrówkojadach.

Lot helikopterem nad Deltą Okawango

To jednak nie koniec atrakcji na dziś, ponieważ jest jeszcze coś, na co bardzo czekam. Widziałem już wysychającą Deltę z pokładu mokoro, ale teraz zobaczę ją z góry. Po raz drugi mam okazję polecieć nad Deltą Okawango helikopterem. Wsiadam do niewielkiej maszyny – cztery osoby na pokładzie, drzwi brak z założenia. Silnik jest rozgrzany, dlatego unosimy się w powietrze.

Najpierw lecimy szybko nad Maun i okolicznymi wioseczkami. Następnie przekraczamy granicę obszaru chronionego, co wyznacza wyraźny płot. Nie ma lepszego spojrzenia na Deltę niż z góry. Lecę nad nią po raz drugi, lecz tym razem jest bardzo sucho. Niestety nie widać wody, której wcześniej było dużo. Są jedynie wyschnięte bagniska, kanały oraz ślady po ogniu. To dość smutny widok.

Wyspa hipopotamów
Wyspa hipopotamów

Zwierzęta, woda i susza

Po kilkunastu minutach lotu pojawiają się niewielkie bagna, nieliczne jeziorka oraz trochę więcej zieleni. Widać żółte trawy, czasem pomarańczowe, a wodne kanały wyglądają jak kręte drogi pośród buszu. Pojedyncze palmy uzupełniają krajobraz. W końcu zaczynają się zwierzęta: żyrafy, stado hipopotamów na brzegu i w wodzie, a także samotne osobniki pośród zielonej rzęsy, niczym bezludne wyspy. Na brzegu leżą krokodyle, pojawia się słoń i liczne antylopy.

Jest nasz kanałek oraz port, do którego dopłynęliśmy mokoro. O tej porze nikt już nie płynie – tylko mokoro stoją na brzegu. Na jednym z rozlewisk znajduje się wyspa całkowicie opanowana przez wygrzewające się w słońcu hipopotamy. Jest ich kilkadziesiąt, jeden obok drugiego. Co ciekawe, na ich grzbietach siedzą bąkojady.

Z góry widać jeszcze lepiej, jak suche są bagna Okawango. O tym, że będzie mało wody, wiadomo było już na początku roku. W Angoli spadło bowiem zbyt mało deszczu, aby dobrze nawodnić Deltę. Dodatkowo w Botswanie opady również nie były intensywne.

Lecimy w kierunku głównego koryta Okawango, co daje szansę na więcej zwierząt. I rzeczywiście – pojawia się kilka stad słoni. Niektóre są w wodzie, jeden stoi samotnie. Obniżamy pułap lotu i okrążamy go, jednak słoń wpada w złość, szamocze się i macha trąbą na wszystkie strony. Odlatujemy. Nad rzeką widać marabuty, są też pelikany, sępy na drzewach i lecący bielik. W suchych trawach kolejne słonie i zebry, które chronią się pod drzewami i stoją w parach, rzucając piękne cienie. Kolorystyka zmienia się co chwilę, a krajobraz jest cudowny. To najlepsza możliwa perspektywa, aby zobaczyć ogrom i piękno Delty Okawango.

Bawoły w Delcie Okawango w Botswanie
Bawoły w Delcie Okawango w Botswanie

Wieczór i spotkanie z sową

Zachwycony lotem i widokami wracam na kemping. To było coś niesamowitego. Dzień był naprawdę udany. Kąpiel w zimnym basenie, prysznic, rozmowa z Matim i kolacja. Wszyscy idą spać, a ja znów zaczynam szukać. Chodzę i świecę po drzewach. Jak wiadomo, kto szuka, ten znajduje. Na drzewie obok namiotów siedzi sowa. Tak, znowu ją wypatrzyłem. To syczek afrykański – nieco większy niż sóweczka, z pięknymi, dużymi żółtymi oczami. Dość liczny w Afryce, jednak widzę go po raz pierwszy. Patrzymy sobie w oczy, a puchacz cierpliwie pozuje do zdjęć, przysypia, budzi się i rozgląda.

Czy to nie dziwne, że wszędzie widzę i słyszę sowy? Tak. To był bardzo udany dzień w Botswanie.

Syczek afrykański w Botswanie
Syczek afrykański w Botswanie

Zdjęcia i relacja z podróży do Afryki Południowej

Moje najlepsze zdjęcia z Afryki Południowej znajdziesz w kilku galeriach: w galerii zdjęć z podróży do Namibii i w galerii zdjęć z podróży do Botswany. Trochę zdjęć zobaczysz też w galeriach z RPA, Zimbabwe i Zambii. A wszystkie odcinki relacji z podróży do Afryki Południowej możesz też znaleźć na blogu z podróży do Afryki Południowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.