Na targu rybnym w Gambii

Na targu rybnym w Gambii

Na targu rybnym w Gambii

Kolejny dzień podróży po Gambii. Prawdopodobnie ostatni dzień fotografowania ptaków. Oprócz tego spędzimy tez trochę czasu na targu rybnym w Gambii.

Brufut Woods i ptaki

Pobudka chwilę po 6:00. Wyjazd zaraz po własnoręcznie przygotowanym śniadaniu – o 7:00. Bakary już czeka. Jedziemy do miejsca zwanego Brufut Wood. To lasy w rozumieniu gambijskim. To niestety nie tylko drzewa. To również trochę zabudowań i sporo śmieci. Na pobliskich wysypiskach śmieci znajdujemy sępy, ibisy, osły i ludzi. Zwierzęta jedzą to, co ludzie wyrzucają. Paskudny widok. Wysypisko śmieci w środku miejsca, które pokazuje się turystom, jako przyrodnicza trakcja Gambii. Palące się śmieci na wysypisku nie zachęcają zupełnie.

Ptaki na wysypisku śmieci
Ptaki na wysypisku śmieci

Chodzimy piaszczystymi ścieżkami w poszukiwaniu ptaków. Szału nie ma albo nie mamy szczęścia. Jedyny ptak, który wywołuje nasze emocje to kolorowy turak fioletowy. A nawet kilka. Na początek musi nam wystarczyć. Miało być dużo kolorowych ptaków. Ale nie ma. Obietnica się nie sprawdza.

W gęstych leśnych krzakach przewodnik pokazuje dwa ukryte w ściółce lelki ostrosterne. Nie ma szans ich zauważyć samemu. Mają idealny kamuflaż. Siadamy na kilka chwil przy niewielkim zbiorniczku z wodą. Ale nic się nie dzieje. Kilkaset metrów dalej nad małym kanałem z wodą też cisza. Wracamy więc to mini czatowni i czekamy na turaki zielone. Mijają za trzy godziny. Zmieniają się grupy z turystami, a my czekamy cierpliwie.  Turaki lądują tylko raz. Niestety głęboko w buszu. Dodatkową atrakcją podczas długiego oczekiwania jest agama, która w pewnym momencie pojawia się tuż obok. Trzyma w pysku wielkiego konika polnego i próbuje go połknąć. Męczy się mocno. Turaki więcej nie przylatują. Wychodzimy nieco zawiedzeni.

Bryfut Woods - Agama z konikiem polnym
Bryfut Woods – Agama z konikiem polnym

Tanji – na targu rybnym w Gambii

Odpuszczamy wizytę w samo południe w rezerwacie Tanji. Zamiast tego jedziemy do wioski rybackiej Tanji. To będzie wyzwanie fotograficzne. Bać się czy nie? Robić zdjęcia? Spróbujemy. To podobno największa rybacka wioska w Gambii. Cuchnie okropnie. Dookoła resztki rozkładających się ryb. Sprzedawcy, rybacy i kupujący. Mnóstwo ludzi spogląda na nas i na aparaty niezbyt przychylnym okiem. Chociaż jest kilka wyjątków. Niektórzy Gambijczycy z chęcią pozują do zdjęcia. Ryby smażone, pieczone, suszone i grillowane. Mnóstwo gatunków. Patrząc na to, w jakich warunkach trzymane są ryby, mam wątpliwości, czy jeść ryby w Gambii.

W restauracji na targu rybnym w Gambii
W restauracji na targu rybnym w Gambii

Mimo wszystko zaglądamy do jednej z lokalnych restauracji na targu, gdzie za zasłonką serwuje się obiady. Zamawiamy specjalność zakładu. Gospodyni podaje naszej trójce jeden talerz z ryżem i mięsem w sosie orzechowym. Jemy palcami. Nie smakuje nam zbytnio, chociaż Bakary zarzeka się, że to jeden z tutejszych przysmaków. Raczej zastanawiam się, czy mój żołądek wytrzyma ten eksperyment. Ryzyko choroby jest całkiem spore.

Idziemy się przejść po plaży pełnej kolorowych łodzi rybackich. W większości są to łodzie senegalskie. W upale i smrodzie wioska rybacka nie jest przyjemna. Godzinka wystarczy.

Targ z pamiątkami po raz drugi

W drodze do hotelu zatrzymujemy się na chwilę na bazarze z pamiątkami. Dokupuje trochę breloczków i bransoletek. Zamawiam też specjalnie dla Mateusza wisiorek z maską. Filmuję rzeźbiarzy i stragany. Nagrywam, jak pracują artyści.  Fajnie później pokazać, jak powstają oryginalne rzeźby w Afryce.

Na targu z pamiątkami w Gambii
Na targu z pamiątkami w Gambii

Po zakupach jedziemy do nowego hotelu nad oceanem. Zatrzymamy się przez dwie noce w Palm Beach Hotel. To chyba będzie najbardziej ekskluzywny hotel podczas tej podróży. Cały teren wygląda ładnie. Jest basen, domki i kolory. Widać jednak, że to miejsce lata świetności ma za sobą. Ale wciąż działa. Pewnie podobnie, jak wszystko w Gambii. Trwa dopóki się nie rozpadnie. Tak wyglądają okoliczne hotele. To często zarośnięte krzakami rudery. Za kilka lat tu pewnie będzie tak samo. Chyba, że coś się zmieni i ktoś zacznie dbać o to miejsce. Niestety, tak jest w Gambii. Tacy są ludzie.

Palm Beach Hotel

Bakary zostawia nas w hotelu i pyta, co z aparatem fotograficznym. Mam ze sobą zapasowy aparat, którego czasem używam. Bakary był nim nawet zainteresowany, chociaż mówił, że jego zakup to duże koszty dla niego. Nigdy jednak nie powiedział, ile chciałby za niego zapłacić. Domyślałem się tylko, że będzie chciał negocjować cenę, którą na początku zaproponowałem. Nigdy się jednak nie spodziewałem, że wprost zapyta, czy nie dam mu po prostu tego aparatu Ręce mi opadły. Przykro to pisać, ale Bakary zachowuje się, jak wielu innych Gambijczyków. Po prostu myśli tylko o pieniądzach. Jak mógł pomyśleć, że ot tak po prostu dam mu aparat wart kilka tysięcy złotych? Trochę zawiodła mnie jego postawa. Żeby chociaż chciał się potargować. Ale prosić wprost o podarowanie aparatu? Trochę niezręcznie.

Pokój w hotelu szałowy nie jest. Ale za to jest basen i plaża obok. Idziemy spędzić kilka chwil nad oceanem i popatrzeć na grających w piłkę chłopaków. Na plaży są oczywiście też wszelkiego rodzaju naganiacze, sprzedawcy, ludzie jeżdżących konno, biegacze i turyści.

Wieczór na plaży w Gambii
Wieczór na plaży w Gambii

Wieczorna wędrówka po Serrekundzie

Po zachodzie słońca idziemy na basen, a później na zakupy do miasta. Kupujemy przekąski na straganie za rogiem: kilka pysznych pierożków z makaronem i warzywami, pierożki na słodko z kuskusem i lekko przypalone pączki. Wszystko pyszne i bardzo tanie.

Już w ciemnościach, oświetlając sobie drogę czołówkami idziemy jeszcze do sklepu po piwo i coca-colę. Nie jest najprzyjemniej. Nie widać zupełnie nic. Bez latarek to byłaby masakra. Zresztą w tej ciemności, jakby ktoś chciał nas napaść, nikt by pewnie tego nie zauważył. Nikt by nie pomógł. Nic się jednak nie dzieje. Wracamy bezpiecznie do hotelu. Zjadamy przekąski i idziemy usiąść przy basenie. Zaczyna się występ gambijskiej grupy tanecznej. Są niesamowici. Tańczą, grają na bębnach i występują w maskach. Taniec robi ogromne wrażenie Do tego maski i przebrania. Bardzo mi się podoba. Totalny odjazd, który udaje się nagrać. To chyba nagroda za ten dzień, który powoli się kończy. Przed nami jeszcze omówienie planów na jutro, porządki w bagażu, pranie i kolejny dzień w Gambii za nami. Co przyniesie jutro? Bardzo jestem ciekawy.

Wieczorny występ taneczny
Wieczorny występ taneczny

Pamiątki z Afryki

Pamiątki z Afryki możesz kupić w wielu miejscach podczas podróży: na targach, bazarach, w sklepach, w hotelach i od ulicznych sprzedawców. Jeśli jednak zapomniałeś albo nie miałeś wystarczająco miejsca w bagażu – zapraszam do mojego afrykańskiego sklepu z oryginalnymi pamiątkami z Afryki. Znajdziesz w nim również z pamiątki z Gambii. Kupisz oryginalne maski, rzeźby afrykańskie, drewniane naczynia, figurki zwierząt, kosmetyki, kawy i mnóstwo niepowtarzalnych afrykańskich dekoracji.

Sklep Szczyty Afryki pionowa informacja

Zdjęcia i wspomnienia z podróży do Gambii

Zdjęcia z tej podróży znajdziesz w galerii zdjęć z podróży do Gambii. Wszystkie odcinki tej relacji z podróży możesz przeczytać na blogu z podróży do Gambii.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.