Góry Semien – Stado dżelad

Najbardziej męczący dzień trekkingu

Najbardziej męczący dzień trekkingu

Ależ w nocy było zimno. Polar, puchowy śpiwór, czapka i wciąż rześko. A do tego chyba najdłuższa noc podczas całego trekkingu. Rano wiatr nieco ucichł, więc wyszliśmy przed namiot tylko lekko się telepiąc z zimna. Liczyliśmy, że na zewnątrz będzie nieco cieplej. I że będzie śniadanie. Było. Bardzo szybkie. W drogę! W długą drogę. Przed nami podobno 8 godzin marszu. Czy to będzie najbardziej męczący dzień trekkingu?

Góry Semien – Stado dżelad
Góry Semien – Stado dżelad

Znowu dżelady

Na początek długie i intensywne podejście na wysokość ponad 4200 m n.p.m.. Trochę po łąkach, trochę po skałach, tradycyjnie wzdłuż urwiska. Z każdym krokiem robi się cieplej. Z każdym krokiem pozbywamy się kolejnych warstw ciuchów. Najpierw polar, później czapka. I zostaje tylko t-shirt. Przy jednej z przerw w skałach dostrzegamy dżelady. Kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt. Wciąż idą i idą. Coraz więcej. Wychodzą po skałach jedna po drugiej. Gigantyczne stado. Końca nie widać. Filmujemy ich zachowanie. Zabawę małych, iskanie, ziewanie, wspinaczkę, bieganie. Spędzamy z nimi dobrą godzinę zanim wracamy na szlak. Jest nieco chłodniej, bo jesteśmy już na wysokości około 4000 m n.p.m. Coraz więcej skał.

Wdrapujemy się na przełęcz

Wdrapujemy się na przełęcz. Wysokość 4210 m n.p.m. A tam siedzi trzech chłopaków i sprzedają pamiątki. A to ci niespodzianka. Z trudem łapiemy oddech. Postanawiam kupić kilka drobnostek. Krzyżyk, monetę i ceglaną dżeladę. Dzięki temu mam chwilę odpoczynku. Teraz droga biegnie w dół. Ponad 1300 metrów. Aż do rzeki. Droga jest masakryczna. To najgorszy odcinek podczas trekkingu. Mam dość po godzinie. A to nie koniec. Co kilka kroków spod stóp osuwa się ziemia. Jest dużo drobnych kamieni powodujących osuwiska. Końca zejścia nie widać.

Chiro Leba

Dochodzimy do pierwszych chat i pól, podzielonych kamiennymi płotami. Pomiędzy nimi prowadzi ścieżka z luźno ułożonych dużych i małych kamieni. Droga dłuży się strasznie. A na dodatek zrobiło się bardzo gorąco. Żar leje się z nieba. Pot ścieka spod kapelusza. Idziemy i idziemy. Potykamy się, ześlizgujemy, przekraczamy małe strużki wody. Gdzieś, jak spod ziemi wyrasta dwóch chłopaków, sprzedających po środku niczego colę i piwo. Wymijają nas poganiacze mułów i muły niosące nasze bagaże. Nagle dochodzimy do nowej, równej świeżo zbudowanej szutrowej drogi. Widzimy ciężki sprzęt drogowy i Etiopczyków budujących dalszy odcinek drogi przez góry. Nagle droga staje się asfaltowa.

Dochodzimy do miasteczka Chiro Leba. Natychmiast idziemy do pierwszej napotkanej knajpy na colę i indżerę. Indżera tylko z warzywami i ostrymi przyprawami. Jak się okazuje nasz przewodnik, podobnie jak większość mieszkańców Etiopii pości w piątki. A dziś jest piątek. Szczęścia do mięsa nie mamy.

Najtrudniejszy dzień trekkingu
Góry Semien – Uśmiech

Przechodzimy przez miasteczko fotografując ciekawsze obiekty. Na przykład jaskrawożółte sandały na straganie. To chyba tutejsza moda. I najbardziej popularny rodzaj obuwia. Nosi je z 50% Etiopczyków. Nasz skaut też je ma. Kupię sobie takie po powrocie z trekkingu. Wychodzimy z Chiro Leba wzdłuż rzeki i kontynuujemy schodzenie w kierunku większej rzeki. Przechodzimy obok nowopowstających domów. To na razie tylko drewniane szkielety poustawiane na pochyłym zboczu. Nie mogę sobie wyobrazić, jak te domy i podłogi będą wyglądały po ukończeniu budowy. Stromą i śliską ścieżką schodzimy nad rzekę. Upał nam doskwiera. Pojawiła się zupełnie inna roślinność. Kaktusy. To nowość. Kwitną na czerwono. Jeszcze tylko przejście przez dwie małe rzeczki i jesteśmy w dolinie. Poziom rzeki bardzo niski. Bez problemu przekraczamy ją po kamieniach.

Droga do Ambiko

I co dalej? Pod górę. Od tego momentu zaczyna się podejście na Ras Dashen. Około 1600 metrów w górę. Dziś podejdziemy tylko 200. Mijamy kilku chłopców wracających ze szkoły, chłopców wypasających kozy na skałach i dzieciaki krzyczące niezmordowanie „Hello!”. Jestem wykończony. A Michał ma problem z żołądkiem. Mnie na razie omijają kłopoty żołądkowe. Na horyzoncie pojawia się nasz cel: Ambiko na wysokości 3125 m n.p.m..

To wioska w górach, obok której na płaskim fragmencie ziemi rozbijane są namioty turystów. Nasz już stoi. Z ulgą siadamy na stołeczkach. Przeszliśmy najbardziej męczący fragment trekkingu. 7,5 godziny. W zimnie i upale. Dużo pod górę i jeszcze więcej w dół. Co za ulga. Herbata z imbirem stawia mnie na nogi. Z ulgą przemywam stopy chusteczkami odświeżającymi i wkładam świeże skarpety i sandały. Dziś jest znów dzień czystości i zmiany bielizny. Moje dzisiejsze skarpety oddaję skautowi, który zimne noce spędza bez skarpet w plastikowych sandałach pilnując naszego namiotu. Jest zawsze obok.

Najbardziej męczący dzień trekkingu chyba za nami

Dobrze jest nigdzie nie musieć iść. Długo rozmawiamy z Amare o różnych sprawach. Wypytujemy go o Etiopię. Planujemy, co zrobimy za dwa dni. Może nas w Debarku zabierze na Tedż, czyli słynny etiopski miód – alkohol w sensie. Może uda nam się uczestniczyć we mszy. Chcemy zobaczyć, jak przygotowuje się indżerę. Tymczasem na stole pojawia się kolacja. Makaron z warzywami i pyszna zupa. Znowu bez mięsa, bo Amare pości.

Nie siedzimy zbyt długo. Okazuje się, że jutro ruszamy już o 4 rano. To dla mnie zaskoczenie. Po ciemku, w świetle czołówek. Idziemy więc szybko spać żeby zregenerować się po bardzo męczącym dniu. W namiocie jesteśmy już przed 20.00. Z przewiewnej kuchennej chatki sączy się cicha muzyka. Etiopczycy o czymś zażarcie i głośno dyskutują. Już przygotowują nasze jutrzejsze śniadanie. A ja po raz pierwszy podczas trekkingu leżę w namiocie i czuję, że jest mi ciepło. Do tego stopnia, że pierwszy raz będę spał bez polara i spodni. Minął właśnie piąty, najbardziej męczący dzień trekkingu. Jutro na najwyższy szczyt Etiopii!

Zdjęcia z trekkingu i z podróży do Etiopii

Poszczególne odcinki relacji z Etiopii znajdziecie tu: Relacja z Etiopii na blogu.

Zdjęcia z trekkingu i z podróży do Etiopii znajdziecie w galerii: Etiopia 2016.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.