Spacer po Bużumburze

Spacer po Bużumburze

Spacer po Bużumburze

Dziś mogliśmy pospać. Ale wczoraj obudziliśmy się wcześniej niż planowaliśmy. Czemu? Kilkudziesięciu chłopaków biegało kilkanaście metrów od naszej chatki rytmicznie coś śpiewając. Poderwaliśmy się na równe nogi. Podeszliśmy do okna. Pomimo niedzieli trwały poranne wspólne ćwiczenia Burundyjczyków. Tym razem na plaży. Dziś jednak mamy spokój. W poniedziałek nie ma tłumu na plaży. Czeka nas spacer po plażach i po Bużumburze. Zapowiada się bardzo spokojny dzień.

Łowiec szary w Burundi
Łowiec szary w Burundi

Na plażach w Burundi

Wyruszamy na plażę. Wyjątkowo długo w ciągu dnia świeci słońce i nie zapowiada się, aby miał spaść deszcz. Ale to może być chwilowe złudzenie, bo od samego początku pobytu w Burundi każdego dnia pada deszcz. Wędrujemy po plaży, która zmieniają się, jak w kalejdoskopie. Raz jest czyściutka i wypielęgnowana, a za chwilę brudna i zaśmiecona. To zależy, czy plaża jest publiczna (brudna), czy należy do hotelu (czysta).

Ktoś wpada na pomysł żeby wybrać się na pocztę. Paweł zostaje nad jeziorem i we dwóch z Robertem ruszamy do miasta. Zatrzymujemy chłopaków z rowerami i za 500 franków mają nas podrzucić do miasta. Gdy tylko ruszamy jeden z rowerów psuje się. Wspólnymi siłami staramy się go naprawić. Trzeba poszukać odpowiedniego kamienia, którym uda się odkręcić śrubki. W końcu odkręcamy je i zakładamy łańcuch na miejsce. Chłopaki dowożą nas do pierwszej góry i mówią, że dalej nie jadą. Dalej idziemy na piechotę.

Laterytowa droga w Burundi
Laterytowa droga w Burundi

Spacer w Bużumburze

Pocztę znajdujemy szybko. Naklejamy znaczki na pocztówki wyjazdowe i zastanawiamy się, ile czasu zajmie burundyjskiej poczcie dostarczenie przesyłek do Polski.

Kontynuujemy spacer po Bużumburze. Mijamy zniszczone ulice, sprzedawców rozmaitości, zakratowane sklepy i spalony tydzień temu główny targi w mieście. Sprawdzamy wytrzymałość naszych żołądków, próbując ciastkami z kremem i ananasowe wino. O ile ciastka są pyszne, to ananasowe wino jest obrzydliwe. Ani słodkie, ani kwaśne. Ostatecznie zawartość butelek ląduje na trawniku. Nie dało się tego wypić.

Pani z biura podróży zaprasza do siebie, aby uregulować płatności za wycieczkę. W sumie i tak nie mamy co ze sobą zrobić. Pytamy kilku osób o drogę do biura i krok po kroku zbliżamy się do biura. Tak nam się wydaje. Pomocny Burundyjczyk postanawia osobiście nas zaprowadzić. Sprawia jednak wrażenie, jakby niekoniecznie wiedział dokąd ma iść. Wciąż kogoś pyta o drogę. Mijamy spalony i wciąż śmierdzący świeżą spalenizną bazar i ewidentnie oddalamy się od centrum miasta. Gdy prawie docieramy do wzgórza wznoszącego się obok stolicy, postanawiamy w końcu zadzwonić do Burundyjki. Okazuje się, że idziemy w przeciwnym kierunku. Nieco się pogubiliśmy. Wracamy do miejsca, z którego wyruszaliśmy i ponownie szukamy biura. Tym razem skutecznie.

W biurze podróży

W biurze spotykamy jedynie ładną asystentkę, która nie bardzo mówi po angielsku, więc rozmowa się nie klei. Nasza Burundyjka miała na nas czekać od godziny. Ale nie czeka. Mija kolejne pół godziny. W końcu przyjeżdża i przeprasza za spóźnienie i za to, że nic nie załatwiła.

Obiecała skombinować tradycyjne wiejskie chusty. Ale nie udało się. Burundyjska tarcza, którą proponuje w zamian jest mała i kiepska. Żałuję, że wczoraj nie kupiłem pamiątek u tamburyniarzy. Jedynymi pamiątkami z Burundi zostaną więc malutki naszyjnik z bębenkiem i bransoletka, które dostaliśmy z Robertem od Burundyjki.

Przewóz towarów w Burundi
Przewóz towarów w Burundi

Płacimy za wycieczkę i za wieczorną podwózkę na lotnisko. Nie jest jednak zbyt chętna, aby odwieźć nas do hotelu. Na powrót piechotą albo rowerem jest już za późno. Zatrzymujemy więc taksówkę. Wypad na pocztę trwał cztery godziny, choć miał być krótką wycieczką. Mieliśmy tylko skoczyć do miasta, aby wysłać pocztówki.

Ostatnie chwile w Bużumburze

Spędzamy ostatnie chwile nad jeziorem Tanganika. Bierzemy ostatni prysznic. Zjadamy ostatnią pyszną ryba mukeke i jedziemy na lotnisko.

To koniec burundyjskiego etapu podróży. Przyzwyczaiłem się trochę do tego kraju, ale nie czuję się tu bezpiecznie. Jakbym był pod ciągła obserwacją. Mieszkańcy Burundi nie lubią zdjęć. Ciężko się dogadać. Dzieci pokazują białych palcami częściej niż gdzie indziej. Widać, że biali nie są częstymi gośćmi w Burundi. Widać, że państwo i mieszkańcy są biedni. Podłe, obskurne restauracje i sklepy, brud, kraty, mnóstwo wojska i policji z karabinami, kontrole policyjne i spalony bazar. To ta gorsza strona Burundi. A lepsza? Weszliśmy na Mount Hehę, zobaczyliśmy wspaniałe wodospady Karera, jezioro Tanganika i ten niesamowity koncert tamburyniarzy. Odwiedziłem nowy kraj w Afryce. Nic złego się nie wydarzyło. Możemy służyć informacjami o Burundi i polecać usługi Burundyjki i jej biura. A teraz lecimy do Tanzanii!

Informacje praktyczne przed podróżą do Burundi

Przed podróżą do Afryki warto zerknąć na kilka wskazówek ułatwiających planowanie podróży. Sprawdź, jak zaplanować podróż do Afryki, gdzie znaleźć tanie bilety oraz co spakować. Zerknij też na przykładowe koszty i ceny w Burundi (według stanu na 2013 rok) i wspomnienia związane z wyrobieniem wizy do Burundi.

Zdjęcia i wspomnienia z podróży

W galerii znajdziesz też zdjęcia z podróży do Burundi. Wszystkie odcinki relacji z podróży do Burundi można przeczytać na blogu z podróży do Rwandy, Burundi i Tanzanii.

Pamiątki z Afryki – sklep afrykański z rzeźbami i maskami

Jeśli ciekawią Cię różne oryginalne przedmioty z drewna z Afryki – zajrzyj do mojego sklepu afrykańskiego. Znajdziesz w nim dużo interesujących masek, rzeźb i figurek wykonanych przez artystów z wielu afrykańskich państw. Gorąco polecam!

Sklep Szczyty Afryki informacja pozioma

Album fotograficzny ze zdjęciami

Polecam też album fotograficzny „W drodze na najwyższe szczyty Afryki” (jestem jego autorem!) ze zdjęciami z Rwandy. Oprócz zdjęć znajdziesz w nim również opowieści z podróży po Afryce oraz wspomnienia i ciekawostki z górskich wędrówek po Afryce. Oczywiście są w nim obszerne fragmenty poświęcone górom Rwandy, Burundi i Tanzanii. Polecam!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.