Spotkanie z lwami w Kenii

Spotkanie z lwami w Kenii

Spotkanie z lwami w Kenii

Jeff, nasz kenijski znajomy potwierdza, że wczorajszy deszcz to rzadkość. Na razie też jest nieciekawie, bo gęste chmury zasnuwają niebo nad Nairobi.

Chwilę przed ósmą rano ruszamy w kierunku Parku Narodowego Amboseli. Jest z nami też Tim. Ma pełnić rolę przewodnika. Główna droga łącząca Nairobi z Mombassą prowadzi nas przez ponad sto kilometrów. Równoległe do niej poprowadzono nową linię kolejową w sporej części na wysokości na wysokim wiadukcie.

W kierunku Parku Narodowego Amboseli

Tuż za miasteczkiem Emali odbijamy na południe. Przez kilkadziesiąt kilometrów ciągnie się całkiem niezły asfalt. Dopiero w miasteczku Kimana skręcamy w szutrówkę prowadzącą w kierunku Parku Amboseli. Amboseli podobno oznacza kurz. I rzeczywiście kurz jest niemiłosierny. Tuż przed bramą wjazdową odbijamy w lewo, aby po kilkuset metrach znaleźć się na terenie Kibo Safari Camp. Zapowiada się luksusowo. Obsługa wita nas mokrymi ręcznikami, którymi ścieramy z siebie warstwę pyłu. Dostajemy też szklaneczkę z sokiem z marakui. Myślę sobie, że dobrze zrobiliśmy kupując po drodze coca-colę i wino. Tu chyba może być dość drogo.

Dostajemy namiot numer siedem. Jest w nim wszystko. Tak zawsze wyobrażałem sobie luksusowe safari w Kenii. I właśnie teraz w takim safari uczestniczę. Godzinę przerwy wykorzystujemy na obejście kempingu i zrobienie paru zdjęć ptaków. A rano na pewno będzie jeszcze więcej szans na zdjęcia ptaków.

Przed piętnastą idziemy na lunch. Szwedzki stół ugina się pod żarciem. Jest ogromny wybór. Ale zdecydowanie zbyt duży. Decyduję się na baraninę i rybę, które popijam kawą i zagryzam niezbyt dobrymi słodyczami.

Trzy słonie w Parku Narodowym Amboseli w Kenii
Trzy słonie w Parku Narodowym Amboseli w Kenii

Pierwsze safari w Amboseli

Mija piętnasta. Ruszamy więc na pierwsze safari w Amboseli. Co zobaczymy? Zapowiada się ciekawie. Kurz – to od kurzu przecież wzięła się nazwa Amboseli. Kilimandżaro, które widać w tle na zdjęciach ze słoniami jest wizytówką Parku. Dziś jednak góra tonie pod grubą warstwą chmur i kurzu. Pojawiają się pojedyncze zebry, strusie i gnu. Są też dwa gatunki gazeli. No i pył. Wszędzie. Nie zapowiada się to dobrze.

Na horyzoncie zielony placek. Kierujemy się w jego stronę. To mokradła i bagna, a w nich dziesiątki słoni z gigantycznymi ciosami. Są też hipopotamy i ptaki. Czaple często siedzą na słoniach. Gdy słonie zrywają trawy, z roślin unoszą się owady. A te są przekąską dla czapli. Zanurzone po brzuchy słoniska przedzierają się z mozołem i wyjadają zielsko. Gdy opuszczamy jedną grupę słoni przystajemy przy kolejnej. Zachwycamy się długością ich ciosów. Jest świetne światło. Krajobraz magiczny. Idealny do zdjęć. Nie możemy się opanować.

Spotkanie z lwami w Kenii. Mały pawian w objęciach mamy w Parku Narodowym Amboseli w Kenii
Mały pawian w objęciach mamy w Parku Narodowym Amboseli w Kenii

Mijamy ibisy żurawie i hieny. O gnu i zebrach już nawet nie wspomnę. Dochodzi osiemnasta. O tej godzinie powinniśmy opuścić Park. Nic na to nie wskazuje. Światło do zdjęć jest idealne I ciągle coś ciekawego się dzieje. Znów słonie. Tym razem pośród drzew i opuszczonego Amboseli Lodge, czyli dawnej luksusowej lodży zbudowanej z drewna. Teraz to królestwo zwierząt. Tuż obok pawiany i flamingi w jeziorze. Zachód słońca. Niezwykłym krajobrazom nie ma końca.

Pierwsze spotkanie z lwami w Kenii

Nagle widzimy wielkie zbiorowisko samochodów terenowych. To może oznaczać coś wyjątkowego. Podjeżdżamy więc bliżej. Pod palmami leży stado najedzonych i umazanych we krwi lwów. Samiec, kilka samic i młode lwiątka. Stają, przeciągają się i ziewają. Jedna z samic podchodzi do samca i przytula się do niego. On wstaje i odwzajemnia bliskość ocierając się pyskiem o pysk. I znów się kładą. Starają się językami zmyć krew z sierści.

Spotkanie z lwami w Kenii
Spotkanie z lwami w Kenii . Stado lwów w Parku Narodowym Amboseli w Kenii

Zrobiło się jednak późno. Musimy jechać. Ale wciąż się zatrzymujemy. Za nami magiczny zachód słońca, chociaż słońca wcale nie widać. Są tumany kurzu, a w pięknym świetle wędrujące gnu i zebry. Widoki są obłędne. Spod chmur wyłania się nawet zaraz Kilimandżaro. Dzięki temu wszystkiemu przy bramie parkowej jesteśmy dopiero około dziewiętnastej. Z pewnością jesteśmy jednym z ostatnich wyjeżdżających. Parkowy strażnik na szczęście tylko grozi Jeffowi palcem. Już po ciemku meldujemy się na naszym wypasionym kempingu. Szybka kąpiel i kolacja. Dziesiątki turystów, głównie z Chin. Nie siedzimy z nimi zbyt długo. Wolimy poszukać dobrego miejsca na nocne zdjęcia. Jednak jest zbyt wietrznie. Siadamy więc przed namiotem, otwieramy butelkę wina i coca-coli i zaczynamy przeglądać zdjęcia. Piszemy, siedzimy w internecie. Do naszych uszu dochodzą różne dźwięki. Rozpoznajemy hieny.

Kraska liliowopierśna w Parku Narodowym Amboseli w Kenii
Kraska liliowopierśna w Parku Narodowym Amboseli w Kenii

Gdy święcimy latarkami po drzewach i trawach widzimy antylopy i sowę oraz piękną kraskę śpiącą na jednej z gałęzi. Siedzimy i delektujemy się dziesiątkami odgłosów nocy i buszu. Gdy wszyscy turyści już śpią tylko my jak te dwa cyborgi ciągle i niezmordowanie doświadczamy Afryki.

Zdjęcia i wspomnienia z podróży do Kenii i Tanzanii

W galerii znajdziecie zdjęcia z podróży do Kenii i zdjęcia z podróży do Tanzanii. Wszystkie odcinki relacji z podróży można przeczytać na blogu z podróży do Kenii i Tanzanii.

Informacje praktyczne i wskazówki przed podróżą do Kenii i Tanzanii

Przed podróżą do Kenii i Tanzanii warto zerknąć na kilka wskazówek ułatwiających planowanie wyjazdu. Sprawdźcie jak zaplanować podróż do Afryki, gdzie znaleźć tanie bilety, co spakować, ile kosztuje safari w Kenii oraz jaki jest koszt trekkingu na Ol Doinyo Lengai.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.