Lüderitz w Namibii – 400 km przez pustkę, wraki na pustyni, dzikie konie Namibu i miasteczko, gdzie wieje prawie zawsze. Kolonialne ulice, zimna mgła znad Atlantyku i noc na Shark Island. Afryka potrafi być piękna, surowa i… cholernie zimna.
Lüderitz w Namibii – 400 km przez pustkę, wraki na pustyni, dzikie konie Namibu i miasteczko, gdzie wieje prawie zawsze. Kolonialne ulice, zimna mgła znad Atlantyku i noc na Shark Island. Afryka potrafi być piękna, surowa i… cholernie zimna.
Orange River i Fish River – kajakiem między Namibią a RPA, zachód słońca nad Fish River Canyon i noc w absolutnej ciszy pustyni. Szakale podkradają kolację, zebry zaglądają na kemping, a nad głową świeci kosmos. Afryka bez filtrów, za to z humorem i zachwytem.
Znowu w Namibii – powrót do kraju pustki, ciszy i ogromnych przestrzeni. Granica bez pośpiechu, pustynne kwiaty, Orange River i noc pod milionem gwiazd. Czwarta wizyta w Namibii i znów to samo pytanie: dlaczego tak bardzo tu ciągnie? Bo tu Afryka oddycha wolniej.
Republika Południowej Afryki po raz trzeci – powrót do Kapsztadu po latach. Pingwiny, zmienna pogoda, wspomnienia ultramaratonu, afrykańskie maski i wino pod gwiazdami. Krótki, intensywny pobyt w RPA przed dalszą drogą do Namibii. Podróżnicza opowieść z dystansem i nutą humoru.
Wrażenia z podróży do Togo i Beninu – gdzie gór nie ma, Voodoo straszy, drogi zaskakują, a safari lepiej sobie darować. Ciepło, głośno, ale za to tanio i magicznie!
Lome i okolice to targ rybny pełen gwaru, stara posiadłość handlarza niewolników, festiwal, który przegapiliśmy i spocona noc w Hotelu Aurore. Plus urodzinowe ciastko, barrakuda i koguty o czwartej rano. Kiedy myślisz, że Togo da ci spokój – ono wyciska cię do końca!
Powrót do Togo to granica w Hillacondji, Aneho z kolorowymi łodziami i noc w One Day Hotel, gdzie prysznic jest, ale jakby go nie było. Basen z łabędziem, afrykańskie patenty i kontakty pod sufitem – witajcie w krainie wynalazków dla koneserów. I pamiętajcie – tu nawet światło przygasa, gdy próbujesz podłączyć wtyczkę!
Na wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego w Beninie wszystko jest możliwe! Od słodkiego ablo i pączków Africa Tennis Beignet po voodoo z fetyszami i białymi twarzami. Plaża, palmy, rybacy, żółwie i nasza chatka Village Kirikou Grand-Popo Bénin – tu naprawdę można odpocząć. No chyba, że akurat ktoś składa ofiary bóstwu Gambada.