U podnóża Gór Księżycowych

U podnóża Gór Księżycowych

U podnóża Gór Księżycowych

Budzimy się wcześnie rano. Jest jeszcze ciemno. Zostawiamy w hotelu niepotrzebne w najbliższym czasie przedmioty. Nie dostajemy wprawdzie żadnego potwierdzenia, ale mam nadzieję, że nic nie zginie. Umówioną wcześniej taksówką, za uczciwe 25 000 szylingów jedziemy na pocztę (korzystamy z autobusu pocztowego). Pies obwąchuje plecaki, po czym zajmujemy wyznaczone miejsca w autobusie. Jest znacznie bardziej komfortowy niż ten, którym podróżowaliśmy z Kenii. Być może, jakby jechał w nim komplet pasażerów byłoby inaczej. Na początku jest tylko dziesięć osób, więc jest się nawet gdzie położyć. Kusi tym bardziej, że po lewej stronie są dwa siedzenia, a z prawej trzy.

Przed wyruszeniem w podróż asystent kierowcy modli się razem z pasażerami za szczęśliwą podróż. Po modlitwie ruszamy. Każdy nas w innym rzędzie, aby trochę się zdrzemnąć. Na rogatkach Kampali przejeżdżamy przez podmokłe tereny porośnięte jakimiś papirusami i wieloma wodnymi roślinami. Wszędzie wciąż mnóstwo marabutów. Do przejechania mamy ponad trzysta kilometrów. Nawierzchnia drogi zmienia się. Czasem brakuje asfaltu, czasem pojawia się dłuższy fragment szutru. Generalnie jest dość dynamicznie.

Podróż przez Ugandę

Z ciekawością wpatruję się w mijane wioski, miasteczka i lasy. Chłonę ugandyjskie kadry. Staram się robić zdjęcia, ale jest to dość trudne z okien autobusu. Co kilka kilometrów autobus zatrzymuje się, a kierowca zostawia i odbiera kolejne przesyłki. W wioskach, co kilkaset metrów trzeba pokonywać progi spowalniające, które skutecznie uniemożliwiają płynna jazdę. Po kilkudziesięciu kilometrach są po prostu denerwujące.

W drodze do Kasese

Podwozimy również ludzi na krótszych i dłuższych odcinkach. Autobus powoli się zapełnia. Robi się coraz mniej komfortowo. Obok mnie, pomimo, że teoretycznie są dwa dodatkowe siedzenia siadają trzy osoby: matka z niemowlakiem i mała dziewczynka.

Krajobraz za oknem zmienia się. Początkowe pełne zieleni wzgórza porośnięte wszelkimi możliwymi drzewami, palmami, bananowcami i chlebowcom powoli zmieniają się w zdecydowanie bardziej suche tereny, poprzecinane ogromnymi połaciami wypalonych traw. Prawdopodobnie proces wypalania czasem wymyka się spod kontroli, bo często widać spalone fragmenty lasów. Przydrożne zabudowanie są coraz mniejsze, prostsze i bardziej prymitywne. Coraz częściej można tez dostrzec domy budowane z gliny i gałęzi. Pojawiają się również charakterystyczne okrągłe afrykańskie chatki. Często jednak są zbudowane z blachy. W końcu pomiędzy mgłami i dymem można dostrzec góry Ruwenzori.

Kassese

To znak, że zbliżamy się do Kassese. Jest gorąco. Temperatura z pewnością przekracza 30 stopni. Niewielkie podgórskie miasteczko pozwala bez problemu odnaleźć hotel. Nazywa się Virina Gardens. Nikt nigdzie nie pędzi. Życie toczy się jakby w zwolnionym tempie. Miła Pani z recepcji, z którą korespondowałem przed podróżą pokazuje dwa przyjemne pokoje do wyboru. Są naprawdę ładne i czyste. Jest nawet wanna. Gdy zamierzamy zapłacić za pobyt okazuje się, że to nie są pokoje, które rezerwowaliśmy, tylko najdroższe z ich oferty. Małe nieporozumienie szybko zostaje wyprostowane i ostatecznie lądujemy w charakterystycznych domkach przypominających okrągłe schowki dla krasnali. Jedynym ich minusem są zbyt niskie drzwi, co znacznie ułatwia uderzenie się wystający dach.

Hotel w Kasese

Spotykamy się przy barze na wymarzonej coca coli. Czeka nas też w końcu posiłek. Jesteśmy głodni. Nie zdążyliśmy zjeść śniadania. Jedynym dzisiejszym posiłkiem były wiezione jeszcze z Kenii banany. Zamawiam tilapię z frytkami i piwem marki Nile Special. Dostaję wielką rybę i wielką porcję przepysznych frytek. Ryba jest przepyszna.

Zostaje jeszcze dopiąć harmonogram zbliżającego się trekkingu. Musimy odwiedzić siedzibę biura RMS. Ruszamy więc na spacer po Kassese zastanawiając się, jak będzie w górach. Podczas zakupów musimy korzystać z czołówek. Niestety w mieście wyłączono prąd. Kupujemy po małej buteleczce ugandyjskiego sherry oraz butelkę taniego wina o smaku truskawkowym. W sam raz na dzisiejszy wieczór. Odwiedzamy jeszcze bazar i z pękiem bananów i mango możemy wracać do hotelu.

W oczekiwaniu na trekking

W hotelu nabieramy podejrzeń, że jest jakiś problem z sms-ami. Bardzo rzadko je dostajemy. Rzeczywiście to się potwierdza. Pozostaje zatem liczyć na sieć WIFI, aby przekazywać aktualne informacje.

Przygotowuję specjalne wodoodporne opakowanie na plecak. Obawiam się, że wszystko, co w środku zmoknie podczas trekkingu. A deszczu ma być przecież aż za dużo. Wykorzystuję więc w tym celu zwykłe worki na kartofle, które przyleciały tu ze mną z Polski. Oblepiam to wszystko srebrną taśmą klejącą i konstrukcja wygląda naprawdę solidnie. Zobaczymy jak będzie w praktyce. Przed zaśnięciem kończę pisać wspomnienia w obciachowym zeszycie z obrazkiem Hello Kitty. Leżę pod baldachimem owiniętym moskitierą w krasnoludkowej okrągłej chatce ze słomianym dachem. Jest naprawdę miło.

Informacje praktyczne i wskazówki przed podróżą do Ugandy i Kenii

Przed podróżą do Ugandy i Kenii warto zerknąć na kilka wskazówek ułatwiających planowanie podróży do Afryki. Sprawdź, jak zaplanować podróż do Afryki, gdzie znaleźć tanie bilety oraz co spakować. Możesz również sprawdzić, jakie są koszty organizacji safari w Kenii. A jeśli szukasz kontaktu do sprawdzonego biura, które zajmuje się organizacją safari albo trekkingu w Kenii lub Ugandzie, napisz po prostu do mnie – postaram się pomóc.

Zdjęcia i wspomnienia z podróży do Ugandy i Kenii

W galerii znajdziecie zdjęcia z podróży do Ugandy i zdjęcia z podróży do Kenii. Wszystkie odcinki relacji z podróży można przeczytać na blogu z podróży do Ugandy i Kenii.

Album fotograficzny ze zdjęciami z Ugandy i Kenii

Polecam też album fotograficzny „W drodze na najwyższe szczyty Afryki” (jestem jego autorem!) ze zdjęciami z Ugandy i z Kenii. Oprócz zdjęć znajdziesz w nim również opowieści z podróży po Afryce oraz wspomnienia i ciekawostki z górskich wędrówek po Afryce. Oczywiście są w nim obszerne fragmenty poświęcone górom w Kenii i Ugandzie. Polecam!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.