W drodze nad ocean w Tanzanii

W drodze nad ocean w Tanzanii

W drodze nad ocean w Tanzanii

Powoli kończy się nasza podróż po Afryce. Przed nami już ostatni jej etap. Zasłużony odpoczynek nad oceanem. Obładowani bagażami i solidną porcją owoców jedziemy na dworzec. Już za chwilę będziemy w drodze nad ocean w Tanzanii.

Po drodze kupujemy kilka masajskich koców, po czym razem z jednym z kolegów Josepha wsiadamy do autobusu jadącego do Tangi. On jedzie z nami do Moshi, gdzie po raz ostatni widzimy się z Josephem.

Podróż nad ocean ma zająć około pięciu godzin. Mam jednak wrażenie, że podróż zajmie nam trochę więcej czasu. Po pięciu godzinach zatrzymujemy się na przerwę. Można rozprostować kości i coś zjeść. Ale końca podróży nie widać.

Joseph z Tanzanii
Joseph z Tanzanii

Droga nad ocean

Mijamy pasmo gór Pare i Usambara, wzdłuż których znajdują się gigantyczne plantacje agaw. Początkowo byliśmy przekonani, że mijamy wielkie pola ananasów. Dopiero później ktoś nas wyprowadza z błędu. Tanzania jest podobno drugim na świecie producentem włókna/materiału/surowca, który wytwarza się z agaw. Nazywa się sizal.

Unieruchomione w jednej pozycji kolana bolą. Jeszcze chwilę i chyba zacznę krzyczeć z bólu. Siedzący obok mnie dealer ryb z Tangi pociesza mnie, że już nie jest daleko. Jeszcze musimy przejechać przez Mwanzę i będziemy na miejscu. A co tu robi dealer ryb? Jedzie po zamówionego tuńczyka. Dziesięć kilogramów świeżutkiej ryby kosztuje 60 000 szylingów (około 130 zł). Rozwiązała się tajemnica śmierdzącego pudełka pełnego suszonych ryb, które zostało upchnięte w bagażniku obok naszych plecaków. To pudło należy pewnie do innego dealera ryb.

Docieramy do Tangi po zmroku. Szukamy taksówkarza, która zawiezie nas do upatrzonego wcześniej miejsca na wybrzeżu. Pierwsze oferty przekraczają 100 000 szylingów za przejazd. Do pokonania mamy ponad 70 kilometrów. Dealer ryb postanawia pomóc w negocjacjach i znalezieniu taksówki. Ostatecznie ustalamy cenę na 60 000 szylingów.

W drodze nad ocean w Tanzanii – nocna podróż taksówką

Rozklekotana Toyota, kierowana przez Tanzańczyka zabiera również dealera ryb. Zastanawiamy się, po co z nami jedzie. Na razie pozostaje to dla nas tajemnicą. Upychamy się we trzech na tylnym fotelu z małymi plecakami i ruszamy na ostatni odcinek dzisiejszej trasy. Ciekawe, gdzie nas wywiozą. Sprawiają wrażenie, jakby mieli na nas plan i jakby wiedzieli dokąd jechać. Kończy się asfalt. Dziurawym szutrem opuszczamy Tangę. Nagle widzimy, że bagażnik samochodu jest otwarty. Zatrzymujemy się. Bagaż na szczęście nie wypadł.

Zamykamy bagażnik i jedziemy dalej. Po chwili znowu się otworzył. Jak tak ma wyglądać dalsza podróż przez 70 km to będzie ciekawie. Robimy małe przetasowanie. Jeden z plecaków ląduje u dealera na kolanach i bagażnik w końcu zamyka się naprawdę. Jedziemy coraz szybciej. Kierowca raczy nas męczącą muzyką. Nagle stajemy. Kierowca wysiada i otwiera maskę.

Czyżby to był ten moment, kiedy nas napadną i okradną? Dookoła nie ma nic. Ciemno. Nawet nie wiemy gdzie jesteśmy. Kierowca oznajmia, że samochód się zepsuł. Toyota się przegrzała albo wyciekła woda z chłodnicy. Dolewa wody z baniaka, który wieźliśmy w bagażniku. Można jechać. Czyli to nie ten moment. Miałem prawdziwego stracha.

Przeprawa promem

Dojeżdżamy do promu. Musimy się przeprawić przez rzekę Pangani. Oczywiście okazuje się, że przeprawa promem będzie dodatkowo kosztować 10 000 szylingów. Długo nie czekamy. Za rzeką do przejechania jest już naprawdę niezbyt długi odcinek.

Toyota szoruje podwoziem o wszystkie progi spowalniające. Czujemy dokładnie, jak kamienie trą o podłogę. Tuż pod naszymi nogami. Nagle pojawiają się drogowskazy na Drifters Lodge. Nareszcie. Jesteśmy prawie na miejscu. Ale to nie koniec. Dłuższą chwilę zajmuje przekonanie kierowcy, że to jest miejsce, do którego jedziemy. On jednak uparcie chce jechać dalej. W końcu dociera do niego informacja. Zawraca i dowozi nas do Drifters Lodge. Z samochodu wysiadamy na plaży nad samym oceanem.

Płacimy uzgodnioną cenę za przejazd. Ale kierowca chce jednak więcej. Wiedziałem, że tak to się skończy. Mówią, że droga była zła, że późno, że mieliśmy dealera jako ochronę w czasie jazdy. Nie zgadzamy się, Cena była umówiona. A więc dla nas to koniec negocjacji. Burczą jeszcze coś po nosem, ale nas już to nie interesuje. Życzymy dobrej nocy i idziemy do recepcji.

Nad oceanem

Dotarliśmy nad ocean. Jest ciemno. Słyszymy szum wody. Widzimy plażę i palmy. Czujemy zapach świeżo pieczonej ryby. Jest pięknie. Pobyt w Drifters Lodge zaczynamy od kolacji. Zamawiamy pysznego lucjana czerwonego (red snapper). Po 11 godzinach męczącej podróży pyszna ryba z piwem i colą jest wspaniałą nagrodą.

Wieczorny relaks po podróży
Wieczorny relaks po podróży

Przekazujemy obsłudze i ładnej dziewczynie o imieniu Shila pozdrowienia od Karola, który dokładnie rok temu był w tym samym miejscu. Sprawdzamy, że rzeczywiście jest po nim ślad w księdze gości. Shila też go pamięta. Obsługa dobrze się bawi. Tańczą w rytmie delikatnego reggae. I są trochę wypici. My po chwili również.

Długo rozmawiamy z chłopakiem, który chce mi sprzedać ziemię nad oceanem. Może to zrobić jeszcze tej nocy. Mówi, że tanio. I gdy już prawie kupuję tą ziemię, zamawiam jeszcze jedno piwo i postanawiam odłożyć interesy na rano. Na koniec długo jeszcze rozmawiam z managerką tego miejsca. Mając dobrze w czubie postanawiam w końcu iść spać. Kładę się w malutkiej chatce, rozkładam moskitierę i wsłuchuję się w szum oceanu. A może otworzyć drzwiczki i zasnąć, mając przed sobą tylko palmę i ocean? Chwilo trwaj!

Informacje praktyczne przed podróżą do Tanzanii

Przed podróżą do Tanzanii warto zerknąć do Poradnika przed podróżą do Afryki w wersji elektronicznej, w którym umieściłem komplet praktycznych informacji, niezbędnych do zaplanowania podróży do Tanzanii. Poradnik znajdziesz z moim sklepie Szczyty Afryki.

Ebook Poradnik przed podróżą do Tanzanii i Kenii - poziome informacje

Zdjęcia i wspomnienia z podróży

W galerii znajdziesz też zdjęcia z podróży do Tanzanii. Wszystkie odcinki relacji z tej podróży do Tanzanii można przeczytać na blogu z podróży do Rwandy, Burundi i Tanzanii.

Pamiątki z Afryki – sklep afrykański z rzeźbami i maskami

Jeśli ciekawią Cię różne oryginalne przedmioty z drewna z Afryki – zajrzyj do mojego sklepu afrykańskiego. Znajdziesz w nim dużo interesujących masek, rzeźb i figurek wykonanych przez artystów z wielu afrykańskich państw. Gorąco polecam!

Sklep Szczyty Afryki informacja pozioma

Album fotograficzny ze zdjęciami

Polecam też album fotograficzny „W drodze na najwyższe szczyty Afryki” (jestem jego autorem!) ze zdjęciami z Rwandy. Oprócz zdjęć znajdziesz w nim również opowieści z podróży po Afryce oraz wspomnienia i ciekawostki z górskich wędrówek po Afryce. Oczywiście są w nim obszerne fragmenty poświęcone górom Rwandy, Burundi i Tanzanii. Polecam!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.