Graffiti na wagonach w Muzeum Kolejnictwa w Nairobi

Zwiedzanie Nairobi

Zwiedzanie Nairobi

Jest późny poranek. Minęły zaledwie cztery godziny od momentu, gdy moje powieki przymknęły się na chwilę i ponownie się otworzyły. Bardzo mi się nie chce, ale Łukaszowi chyba jeszcze bardziej. Jednak perspektywa spędzenia w łóżku jeszcze kilku godzin, gdy jesteśmy w Afryce nie jest aż tak kusząca. Dziś czeka nas zwiedzanie Nairobi.

Schodzimy na śniadanie. Jest tak, jak zwykle, czyli lurowata kawa Nescafe z saszetki, jajecznica z wyblakłych jajek, dwa tosty z odrobiną masła i dżem. Nie narzekam, bo trochę tęskniłem za takimi lekkimi śniadaniami. Załatwiamy formalności związane z naszą podróżą i jest jeszcze chwila, zanim wyjdziemy w miasto. Teoretycznie nie mamy większego planu na zwiedzanie Nairobi.

Graficiarze z Nairobi

Tuż przed wyjazdem znalazłem wzmiankę na stronie internetowej BBC o galerii, która powstała w starych wagonach kolejowych. Bardzo mi się spodobał ten temat, więc idziemy zobaczyć, co ciekawego można stworzyć w takim miejscu. Już w drodze w kierunku Muzeum Kolejnictwa w Nairobi widzimy graffiti na murach otaczających nieużywane tory. Są bardzo ciekawe. W samym muzeum widzimy stare lokomotywy z początku XX wieku, z czasów kolonii brytyjskiej. Ale to co nas najbardziej interesuje jest z drugiej strony.

Trzy wymalowane przez artystów wagony stoją na nieużywanych torach, a w środku znajdują się wystawy. Na zewnątrz też. Kilku chłopaków i dziewczyny z Bomb Squad tworzą to miejsce od dwóch lat. Tworzą i sprzedają bardzo ciekawą sztukę. Rozmawiam z kilkorgiem z nich i fotografuję ich dzieła. W tym samym czasie kilka osób kręci jakiś film. Pomiędzy lokomotywami ktoś nagrywa starszego mężczyznę opowiadającego o czasach, gdy to wszystko jeździło. Ucinam więc sobie z nimi krótką pogawędkę o Polsce. Gdy wychodzimy spotkamy dwóch młodych chłopaków. Robią sobie zdjęcia na tle murali, a my im. W ten sposób mijają niemal trzy godziny.

Graffiti i Kenijczyk pozujący do zdjęć w Nairobi
Graffiti i Kenijczyk pozujący do zdjęć w Nairobi

Zwiedzanie Nairobi: Kenyatta International Conference Centre

Zaczęło burczeć w brzuchu. Poznany przypadkowo mężczyzna zaprasza do swojej knajpy na koźlinę z pomidorami i czapati. Korzystamy. Posileni idziemy w kierunku wieżowca Kenyatta International Conference Centre. Przechodzimy przez kilka punktów kontrolnych, na których teoretycznie powinni sprawdzić nasze bagaże, czy nic niebezpiecznego nie wnosimy do budynku. To wszystko jest jednak tylko teoretyczne. Kupujemy bilety i windą wjeżdżamy na 27 piętro. Kolejne dwa, czy trzy idziemy po schodach i jesteśmy na dachu podobno drugiego pod względem wysokości budynku w Nairobi.

Roztacza się z niego wspaniała panorama miasta. Byłem tu siedem lat temu. Tym razem sprzyja mi pogoda. Świeci słońce, a za chwilę zacznie się złota godzina. Dziewczyny i pary fotografują się w tym wyjątkowym miejscu. Przychodzą z wynajętymi fotografiami, którzy robią im zdjęcia za pieniądze. Można ich znaleźć przed wejściem. Dziewczyny wybierają fotografowanie komórkami. Nie protestują, gdy my też robimy im zdjęcia. Wręcz przeciwnie. Na koniec proszą o podesłanie zdjęć na Instagramie lub na maila. Oczywiście obiecuję, że tak zrobię po powrocie.

Dziewczyny na dachu Kenyatta International Conference Center
Dziewczyny na dachu Kenyatta International Conference Center

Wieczór w Nairobi

To była ostatnia atrakcja na dziś. Jeszcze tylko chwila w kawiarni przy kawie, wizyta w supermarkecie i tuż przed zmrokiem jesteśmy w hotelu. Marzymy o śnie. Kąpiel, kolacja wspomnienia, posty, rozmowy przez Messengera pochłaniają nas mocno. Do tego stopnia, że idziemy spać dopiero po 21:00. To i tak lepiej niż wczoraj.

Wbrew pozorom, intensywne zajęcia każdego dnia powodują, że mniej tęsknię, chociaż w rzeczywistości tęsknię bardzo. Strasznie mi brakuje Matiego. Tak fajnie ostatnio razem spędzaliśmy czas przed wyjazdem wygłupiając się i bawiąc. W końcu można z nim pogadać. Jest już przecież dość duży. W czasach, gdy możemy dzwonić w zasadzie bez problemu z każdego miejsca, rozmawiać na wizji czas rozłąki mija szybciej. Dziś rozmawialiśmy już dwa razy i już nie mogę się doczekać jutrzejszej rozmowy. Jutro powinniśmy być w Tanzanii. To właśnie tam zaczyna się de facto to, co chcemy robić podczas podróży. A chcemy między innymi wejść na jedną z gór w Tanzanii – na wulkan Ol Doinyo Lengai. Czy się uda? Dowiecie się już wkrótce. Na razie!

Zdjęcia i wspomnienia z podróży do Kenii i Tanzanii

W galerii znajdziecie zdjęcia z podróży do Kenii i zdjęcia z podróży do Tanzanii. Wszystkie odcinki relacji z podróży można przeczytać na blogu z podróży do Kenii i Tanzanii.

Informacje praktyczne i wskazówki przed podróżą do Kenii i Tanzanii

Przed podróżą do Kenii i Tanzanii warto zerknąć na kilka wskazówek ułatwiających planowanie wyjazdu. Sprawdźcie jak zaplanować podróż do Afryki, gdzie znaleźć tanie bilety, co spakować, ile kosztuje safari w Kenii oraz jaki jest koszt trekkingu na Ol Doinyo Lengai.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.