Najwyższa góra w Kenii – wejście na szczyt

Najwyższa góra w Kenii – wejście na szczyt

Najwyższa góra w Kenii – wejście na szczyt

Najwyższa góra w Kenii – wejście na szczyt właśnie się zaczyna. Góry są wspaniałe nocą. Tysiące gęsto usianych gwiazd, a w tle ośnieżone szczyty. Wyruszamy po ciemku. Marzymy o dotarciu na szczyt o wschodzie słońca. Idziemy bardzo stromym, żwirowym podejściem oświetlając sobie drogę czołówkami. Jest obłędnie. Tuż obok widać zarys majestatycznej góry Kenia. W ciemnościach trochę przeraża.

Nocny widok na Mount Kenya

Cieszę się, że jest ciemno. Strome podejście nie robi aż tak wielkiego wrażenia. Jedyny minus tych chwil to częste ślizganie się na sypkim żwirze. Wydaje się, że bardzo szybko pokonujemy kolejne metry w górę. Światła Shipton’s Campu oddalają się z każdą chwilą. Tlą się już w oddali bardzo nisko. Jest zimniej niż się spodziewaliśmy. Miało być -5 stopni, a jest aż -15. Cieszę się, że nauczony doświadczeniem z Kilimandżaro zabrałem dodatkowe ciepłe rękawice.

Najwyższa góra w Kenii – wejście na szczyt – marsjański wschód słońca

Na przełęcz nad stawem Harris Tarn docieramy tuż przed wschodem słońca. Marzyliśmy o szczycie, ale niestety przeliczyliśmy się z naszymi możliwościami na tej wysokości. Możemy trochę odpocząć i nacieszyć się wspaniałymi widokami gór malowanych kolorami wschodzącego słońca. Jest wręcz pomarańczowo. Krajobraz jak na Marsie. Pomarańczowe skały, śnieg i szybko wznoszące się słońce.

Wschód słońca w masywie Góry Kenia

Do podejścia zostało jeszcze około dwieście metrów. Wędrujemy powoli. Krok za krokiem. Wysokość nie pozwala na zbyt duży wysiłek. Mijamy płaty zlodowaciałego śniegu. Część trasy wędrujemy po nim.

Wspinamy się na przemian po skałach i osypującym się pod nogami żwirze zmieszanym z wulkanicznym pyłem. Jest ciężko i zimno, ale szczyt jest już na wyciągnięcie ręki. W brzuchu burczy z głodu, bo nie jedliśmy dziś śniadania. Mijani na szlaku ludzie częstują nas rodzynkami. Dzięki temu trochę zapominam o jedzeniu. Został tylko krótki fragment stromego podejścia z łańcuchami i klamrami przymocowanymi do skał. Jeszcze kilka kroków i stajemy na górze Mount Kenya. Jest dokładnie 24 stycznia 2012. Godzina 7.12. Ponad nami łopocze blaszana kenijska flaga z nazwą wierzchołka – Point Lenana i wysokością 4 985 m n.p.m. Mount Kenya zdobyta!

A zatem pierwszy cel podróży do Afryki osiągnięty. Bardzo się cieszę. Łzy szczęścia pojawiają się niepostrzeżenie. Wieje mroźny wiatr, więc nie ma za dużo czasu na radość. Jest zbyt zimno. Dokumentujemy osiągnięcie zdjęciami i zaczynamy schodzić.

Point Lenana - trzeci wierzchołek Mount Kenya

Zejście ze szczytu Point Lenana

Droga w dół początkowo biegnie tą sama trasą. Na przełęczy, gdzie obserwowaliśmy wschód słońca przebieramy się. Pomimo mroźnego wiatru jest już znacznie cieplej, dzięki nieustannie świecącemu ostremu równikowemu słońcu.

Kierujemy się do Minto’s Hut, chociaż naszym celem jest Meru Mount Kenya Lodge. Idzie się mozolnie po sypkim żwirze. Po drodze spotykamy pierwsze zwierzęta. To góralki wyjadające przysmaki z drzew.

Powoli zmienia się też krajobraz. Mijamy wiele malowniczych jeziorek. Z każdym krokiem robi się też nieco cieplej. Nie mogę się zdecydować , jak się ubrać. Słońce ostro świeci. Robi się ciepło podczas marszu, a to oznacza, że w czapce i okularach ciężko wytrzymać. Mimo wszystko staram się nie pogarszać już sytuacji i nie opalam więcej łysiny na mojej głowie. Idę w grubej czapce.

Gdy docieramy do Minto’s Hut jest godzina dziesiąta. Kucharz serwuje śniadanie. Ależ jestem głodny. Po pysznym posiłku ucinam sobie krótką drzemkę i znów ruszamy. Kontynuujemy marsz wzdłuż niesamowitej głębokiej doliny Gorges, wzdłuż której uwagę przykuwają wspaniałe urwiska.

W końcu wchodzimy do buszu. Nad rzeczką na wysokości około 3 300 m n.p.m. czeka na nas lunch. Temperatura przekracza już 35 stopni w słońcu. I pomyśleć, że jeszcze kilka godzin wcześniej był tęgi mróz. Ponowna krótka drzemka i znów wędrujemy. Tym razem szlak prowadzi polną drogą, początkowo przez busz, później przez las, a na koniec przez łąki. Nieco nam się już dłuży. Idziemy już przecież od kilkunastu godzin. Mamy za sobą prawie 800 metrów podejścia i około 2 000 metrów zejścia.

Meru Mount Kenya Lodge

Docieramy do celu po około trzynastu godzinach marszu. Meru Mount Kenya Lodge to najbardziej luksusowy obóz na naszej trasie. Jest tu kilka domków z prysznicami z ciepłą wodą. Dookoła drzewka i zielona trawa usiana słoniowymi odchodami. Nocą podobno pod oknami przechadzają się słonie. Dowody widać co krok.

Podczas trekkingu przez minione 3 dni spotkaliśmy może z 20 osób. To naprawdę mało, szczególnie w porównaniu z trasą na Kilimandżaro. Można było odnieść wrażenie, że byliśmy na tej ogromnej górze prawie sami. I to właśnie lubię! Świętujemy nasz sukces coca colą i piwem, które za nieco zawyżoną cenę można kupić w tym miejscu. To był super dzień. Jestem zmęczony, spalony słońcem, ale bardzo szczęśliwy, że zdobyłem Point Lenana na górze Mount Kenya. Wspaniałe krajobrazy i osiągnięcie celu rekompensują zmęczenie, ból i jakieś kłopoty ze wzrokiem, które mi się pojawiły. Szkoda tylko, że nie mogę się podzielić radością z bliskimi w Polsce.

Informacje praktyczne i wskazówki przed podróżą do Ugandy i Kenii

Przed podróżą do Ugandy i Kenii warto zerknąć na kilka wskazówek ułatwiających planowanie podróży do Afryki. Sprawdź, jak zaplanować podróż do Afryki, gdzie znaleźć tanie bilety oraz co spakować. Możesz również sprawdzić, jakie są koszty organizacji safari w Kenii. A jeśli szukasz kontaktu do sprawdzonego biura, które zajmuje się organizacją safari albo trekkingu w Kenii lub Ugandzie, napisz po prostu do mnie – postaram się pomóc.

Ebook Poradnik przed podróżą do Tanzanii i Kenii - poziome informacje

Zdjęcia i wspomnienia z podróży do Ugandy i Kenii

W galerii znajdziecie zdjęcia z podróży do Ugandy i zdjęcia z podróży do Kenii. Wszystkie odcinki relacji z podróży można przeczytać na blogu z podróży do Ugandy i Kenii.

Album fotograficzny ze zdjęciami z Ugandy i Kenii

Polecam też album fotograficzny „W drodze na najwyższe szczyty Afryki” (jestem jego autorem!) ze zdjęciami z Ugandy i z Kenii. Oprócz zdjęć znajdziesz w nim również opowieści z podróży po Afryce oraz wspomnienia i ciekawostki z górskich wędrówek po Afryce. Oczywiście są w nim obszerne fragmenty poświęcone górom w Kenii i Ugandzie. Polecam!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.