Smaki Afryki w Lilongwe

Smaki Afryki w Lilongwe

Smaki Afryki w Lilongwe

Nie spodziewam się wiele ciekawego po dzisiejszym dniu. Mam nadzieję, że poznam kolejne smaki Afryki w Lilongwe. Czeka mnie przede wszystkim podróż z Blantyre do Lilongwe. Wczesna pobudka pokazuje, że noc spędzona na obserwowaniu tutejszych dziwek zakrapiana malawijską wódką spowodowała niewielkiego kaca. Muszę się sprężać żeby znaleźć miejsce skąd odjeżdżają najbardziej luksusowe autobusy w kierunku Lilongwe.

Szybko znajduję nieoznakowanego miśka pracującego jako taksówkarz, który zawozi mnie na miejsce. Na właściwe miejsce. Autobus wprawdzie nieco się spóźnia, ale to rzeczywiście luksusowy autobus. Może nawet nieco niepasujący do tutejszych warunków. Przejazd kosztuje cztery razy więcej niż zwykłym autobusem. Dwa piętra, rozkręcona na maksa klimatyzacja, szerokie i wygodne rozkładane fotele, gratisowy poczęstunek, cola i telewizor. Jak nie w Afryce. Tylko spóźnienie jest afrykańskie.

Po raz drugi w Lilongwe

Po niecałych pięciu godzinach jestem w Lilongwe. Dobrze mi zrobiła krótka drzemka. Pełen energii postanawiam spożytkować pozostały mi czas na wędrówki po targu i próbowaniu malawijskich przysmaków. Może znajdę też jakieś fajne pamiątki.

Odbierająca mnie z dworca autobusowego Modesta, u której znów będę nocował nie jest zbyt chętna, aby znów zwiedzać Lilongwe. Ja mam jednak inny plan. Chcę spędzić wolny czas w mieście. Chcę też pojechać do miasta matolą, a nie taksówką. Czasowo wprawdzie będzie dłużej, ale cóż to byłby za pobyt w Malawi bez jazdy matolą.

Chciałem i mam. Matola jedzie koszmarnie wolno. Kierowca szuka pasażerów w miejscach, gdzie na pierwszy rzut oka nikogo nie ma. A on cierpliwie czeka po kilka minut aż przyjdą. Czasem się po nich cofa.  Generalnie na pewno czas dojazd nie jest dla niego priorytetem. Na szczęście nie zabiera więcej osób niż ma miejsc na pokładzie. To nie Uganda. Ale i tak jest ścisk, a podróż trwa wieczność. To właśnie urok podróżowania po Afryce.

Centrum Lilongwe i Old Town Lilongwe

W końcu jesteśmy w centrum. Centrum miasta w rozumieniu Malawijczyków to co innego niż nasze centrum. Tu centrum jest nazywana dzielnica z bankami, nowoczesnymi budynkami, ambasadami, supermarketami i szerokimi ulicami. W ichniejszym centrum nie ma miejsca na drobny handel, banany itp. Te atrakcje znajdują się w Old Town. I to właśnie Old Town mnie dziś interesuje. To tu poszukam lokalnych przysmaków.

Malawijska restauracja
Malawijska restauracja

W pierwszej kolejności idziemy na jeden z dwóch bazarów warzywnych. Nie jest oszałamiających rozmiarów. Nie ma wyjątkowo ciekawych potraw. Po prostu pomidory, poukładane rozmiarami cebule i ziemniaki. Owoce, które o tej porze roku można spotkać to przede wszystkim banany, pomarańcze, mango, papaje, truskawki, ananasy i arbuzy. Targ nie robi większego wrażenia. Aby przejść na drugi bazar musimy pokonać jeden z prywatnych drewnianych mostków nad rzeką Lilongwe. Trzeba zapłacić za przejście 20 Kwacha. Te mosty, z tego co zrozumiałem są cyklicznie zmywane podczas deszczowej pory. A później budowane od nowa.

W poszukiwaniu przysmaków

Chybotliwa konstrukcja nie załamała się pod nami. Przechodzimy przez krainę używanych ciuchów. Tu się ubiera Malawi. Używane ciuchy z Europy. Jak tu znaleźć cokolwiek dla siebie? Nie wiem. Wydaje się to nie do ogarnięcia. Kilkaset metrów dalej docieramy do drugiego bazaru. To czego szukamy przede wszystkim to koniki polne. Koniecznie chciałbym ich spróbować. Niestety. Tu też ich nie ma. To nie jest sezon. Nie wiem, czy wszystkie rodzaje koników nadają się do jedzenia. Ale tym będę się martwił, jak rzeczywiście przyjdzie mi samemu je przyrządzać. A to jest podobno bardzo proste. Łapiemy koniki. Urywamy skrzydełka. Wrzucamy do gotującej się wody i gotujemy je tak długo, aż woda wyparuje. I gotowe. Przyprawy, sosy itp. według uznania. Proste? Ciekawe, czy smaczne.

Próbuję miodu wybieranego wprost z naturalnego ula. To czysty nieprzetworzony miód, w którym oprócz samego miodu znajdują się resztki plastrów. Kto wie, czy nie ma w nim również martwych pszczół. Jak smakuje? Tak samo jak miód, tylko między zębami czuć te plastry.

Smaki Afryki w Lilongwe – napoje

Kulinarna podróż trwa dalej. Czas na napoje. Sok truskawkowy. Dobry. Ale sok z grzybów? Modesta nie wie, co to jest. Znalazłem w sklepie tajemniczą butelkę z napojem reklamowanym, jako środek na wszystkie schorzenia. Nazywa się kombucha juice. W jego składzie widzę wodę, miód i jakieś grzyby. A na okładce widnieją pieczarki. Uznajmy, że to sok pieczarkowy. Smakuje jak podpiwek albo kwas chlebowy. Kolejny napój w dzisiejszej podróży to świeżutki i przepyszny koktajl truskawkowy.

Zielone banany w Malawi
Zielone banany w Malawi

Smaki Afryki w Lilongwe – jadalne myszy

Jeśli chcemy spróbować czegoś naprawdę wyjątkowego musimy się pośpieszyć. Wsiadamy do matoli nr 49 i w drodze do domu Modesty szukamy myszy. Tak – myszy. Malawijczycy jedzą myszy. Przy skrzyżowaniach dróg można spotkać chłopaków sprzedających ponabijane na patyki pieczone myszy. Szokujące? Może trochę. Czy spróbowałbym zjeść mysz? Chyba tak.

Przyrządzenie myszy jest podobno proste. Najpierw trzeba ją oczywiście złapać i zabić. Później opalić futro i wypatroszyć. Niektórzy nie zwracają jednak na to uwagi i zjadają w całości. Podobnie z główką. Czasem się ją odcina, a czasem nie. A zatem w zależności od upodobań, po wypatroszeniu lub nie mysz jest pieczona, a później nabijana na patyk. Jeśli idzie na sprzedaż, jest prezentowana przy skrzyżowaniach większych ulic. Myszy podobno nie można zamrażać na później. Jak smakuje? No nie wiem. Kiedyś się dowiem, bo niestety nie spotkaliśmy nikogo sprzedającego myszy.

Informacje praktyczne przed podróżą do Malawi

Przed podróżą do Malawi warto zerknąć na kilka wskazówek ułatwiających planowanie podróży do Afryki. Sprawdź, jak zaplanować podróż do Afryki, gdzie znaleźć tanie bilety oraz co spakować. Możesz również sprawdzić, informacje praktyczne dotyczące podróży do Malawi (stan na 2013 rok). A jeśli szukasz kontaktu do sprawdzonego biura, które zajmuje się organizacją safari albo trekkingu w Malawi, napisz po prostu do mnie – postaram się pomóc.

Zdjęcia i wspomnienia z podróży

W galerii znajdziesz zdjęcia z podróży do Malawi i Wszystkie odcinki relacji z podróży do Malawi można przeczytać na blogu z podróży do Malawi.

Pamiątki z Malawi – sklep afrykański z rzeźbami i maskami

Jeśli ciekawią Cię różne oryginalne przedmioty z drewna z Malawi – zajrzyj do mojego sklepu afrykańskiego. Znajdziesz w nim dużo interesujących masek, rzeźb i figurek wykonanych przez artystów z Malawi. Gorąco polecam!

Sklep Szczyty Afryki informacja pozioma

Album fotograficzny ze zdjęciami

Polecam też album fotograficzny „W drodze na najwyższe szczyty Afryki” (jestem jego autorem!) ze zdjęciami z Malawi. Oprócz zdjęć znajdziesz w nim również opowieści z podróży po Afryce oraz wspomnienia i ciekawostki z górskich wędrówek po Afryce. Oczywiście są w nim obszerne fragmenty poświęcone górom Zambii i Malawi. Polecam!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.