Krótka wizyta nad jeziorem Wiktorii w Ugandzie

Krótka wizyta nad jeziorem Wiktorii w Ugandzie

Krótka wizyta nad jeziorem Wiktorii w Ugandzie

To już ostatni dzień w Ugandzie. Wciąż trzymamy się zasady „No hurry In Africa”. Zaczynamy pakowanie. Zastanawiam się, czy na pewno zmieszczę się z limitach na bagaż. Wydaje mi się, że mogę ze sobą zabrać dwie torby/plecaki po 23 kilogramy.  Kupiłem sporo masek i wiem, że spakowanie w jeden bagaż nie jest możliwe. Chciałbym też po raz pierwszy przywieźć ze sobą pomarańczową ziemię z Afryki. Upycham więc plastikowa butelkę z ziemią do plecaka. Będę miał pamiątkę. Zanim wybierzemy się na lotnisko czeka nas krótka wizyta nad jeziorem Wiktorii.

Wstyd by było nie zobaczyć największego jeziora Afryki. Munyonyo jest jedną z najbardziej prestiżowych dzielnic Kampali. Znajduje się tam wiele hoteli usytuowanych nad brzegiem jeziora Wiktorii. Jednym z nich jest Speke Resort Munyonyo. Na jego terenie znajduje się ogromny basen. Za drobną opłatą można z niego skorzystać albo po prostu spędzić parę chwil nad jeziorem. Taki mamy właśnie cel.

Munyonyo Resort w Ugandzie

Wszystko czyściutkie. Starannie przystrzyżona roślinność, trawniki, mnóstwo pracowników, mnóstwo ochrony. Rozkładamy się z wielkimi plecakami na leżakach nad basenem pod wielkimi palmami. Wygrzewamy się w promieniach słońca, jakby to był ostatni dzień słońca w naszym życiu. Pływamy leniwie w basenie. Już niedługo czeka nas zderzenie z rzeczywistością i dwudziestostopniowe mrozy w Polsce. Ciężko to sobie w tym momencie wyobrazić.

Wizyta nad jeziorem Wiktorii

Przed zachodem słońca czeka nas krótka wizyta nad jeziorem Wiktorii. Bagaże zostawiamy w budce strażnika i przenosimy się nad jezioro. Mam nadzieję, że nikt nie będzie zaglądał do bagaży.

Kąpiel w jeziorze raczej nie jest rekomendowana. Świadczą o tym tabliczki informacyjne i rozsądek. Nie jest najczyściej, a zapewne jest też ryzyko zarażenia bilharcjozą. Nie ryzykujemy.

Wszechobecne ugandyjskie marabuty są również w tym miejscu. Najbrzydsze ptaki Afryki podkradają kawałki ryby i innego jedzenia zostawianego przez turystów. Gdy jestem blisko nieco obawiam się, czy przypadkiem nie oberwę potężnym dziobem. Ptaki nie boją się zupełnie. Są wręcz odrażające. Nagle pięć marabutów wskakuje na stolik i dojada to, co zostawili ludzie.

Marabut nad jeziorem Wiktorii

Zamówiona taksówka przyjeżdża po nas punktualnie o dwudziestej. Opuszczamy luksusowy hotel i znajdujemy się w zupełnie innej Ugandzie. W drodze na lotnisko kupujemy kilka kawałków grillowanego przy ulicy kurczaka. Zjemy go na lotnisku. Zanim wjedziemy na parking przed terminalem lotniczym nasz samochód jest dokładnie sprawdzany. Musimy opuścić samochód i przejść przez bramkę.

Długa podróż do Polski

Przed nami bardzo długa podróż. Zajmie nam niemal 40 godzin. W tym czasie ponownie będziemy mieli kilka chwil na zwiedzenie Kairu. Co z tego może wyniknąć, nie mamy pojęcia.  Kairze miał się odbyć strajk generalny. A tego typu wydarzenia różnie się kończą.

Zjadamy kurczaki i popijamy je ostatnią butelką ugandyjskiej sherry. W ostatniej niemal chwili przypominam sobie też o wysłaniu kartek pocztowych z Ugandy. Proszę więc sympatyczną Ugandyjkę o przysługę, bo na lotnisku nie ma skrzynki pocztowej. Obiecuje kupić znaczki pocztowe i wysłać kartki. Ufam jej, chociaż mam nieco wątpliwości, czy spełni moją prośbę. Pożycza nam karty, dzięki czemu czas mija szybciej. To pierwszy raz od kilku dni, gdy mamy możliwość kontynuować grę w karty, bo nasze karty gdzieś się zapodziały.

Dziewczyna pyta, czy nadaje się na żonę. Ciężko z tego wybrnąć. Na szczęście nadeszła godzina odprawy, więc szybko kierujemy się w stronę puntu odpraw. Zaczynam się zastanawiać, czy wszystko, co kupiłem uda się przewieźć do Polski. Okazuje się, że niestety nie. Strażnik dostrzega w plecaku butelkę z afrykańską ziemią i niestety wyrzuca ją do śmieci. Nie wolno przewozić ziemi. Gdybym wiedział, że mi ją zabierze upchałbym ziemię po kieszeniach.

Dostajemy pieczątki w paszportach, wydajemy ostatnie pieniądze na afrykańską coca colę i drogie lotniskowe pamiątki i już wkrótce zajmujemy wygodne miejsca w samolocie. Mamy sporo szczęścia. Okazuje się, że miejsca, gdzie zwykle siadają matki z dziećmi są wolne. Dzięki temu jest więcej miejsca na nogi. Pomimo wygodnego siedzenia nie mogę zasnąć. Jest mi niewygodnie. Kręcę się i niestety nic nie pomaga. Nie śpię aż do Kairu.

Informacje praktyczne i wskazówki przed podróżą do Ugandy i Kenii

Przed podróżą do Ugandy i Kenii warto zerknąć na kilka wskazówek ułatwiających planowanie podróży do Afryki. Sprawdź, jak zaplanować podróż do Afryki, gdzie znaleźć tanie bilety oraz co spakować. Możesz również sprawdzić, jakie są koszty organizacji safari w Kenii. A jeśli szukasz kontaktu do sprawdzonego biura, które zajmuje się organizacją safari albo trekkingu w Kenii lub Ugandzie, napisz po prostu do mnie – postaram się pomóc.

Zdjęcia i wspomnienia z podróży do Ugandy i Kenii

W galerii znajdziecie zdjęcia z podróży do Ugandy i zdjęcia z podróży do Kenii. Wszystkie odcinki relacji z podróży można przeczytać na blogu z podróży do Ugandy i Kenii.

Album fotograficzny ze zdjęciami z Ugandy i Kenii

Polecam też album fotograficzny „W drodze na najwyższe szczyty Afryki” (jestem jego autorem!) ze zdjęciami z Ugandy i z Kenii. Oprócz zdjęć znajdziesz w nim również opowieści z podróży po Afryce oraz wspomnienia i ciekawostki z górskich wędrówek po Afryce. Oczywiście są w nim obszerne fragmenty poświęcone górom w Kenii i Ugandzie. Polecam!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.