Ostatni dzień w Malawi

Ostatni dzień w Malawi

Ostatni dzień w Malawi

To mój ostatni dzień w Malawi. Jestem już spakowany i czekam na transport na lotnisko. Czy coś jeszcze się wydarzy? Raczej nie. Zjadamy rodzinne śniadanie. To, co w Malawi mi się jeszcze podoba, to że na każdym kroku można zjeść prawdziwe frytki, z prawdziwych ziemniaków. Jest ich tak dużo, że można odnieść wrażenie, że frytki to narodowa potrawa Malawijczyków. Oczywiście tak nie jest, ale frytki są wszędzie. Również dziś na śniadanie. Frytki, jajko sadzone, cola i świeże mleko. Na deser pyszny banan prosto z drzewa.

Bracia Modesty mają dla mnie propozycję żeby pójść na piwo. Ale nie na greena, ani nie na chibuku. Proponują wyjście na prawdziwe wiejskie piwo. Czemu nie. Jeszcze nie zdaję sobie sprawy, co to oznacza. Idziemy we trzech. Jeden z braci został. A jeden z tych, którzy idą podobno lubi sobie wypić. No i wie gdzie. Śmieją się z niego, że w jego ciele 1% to alkohol.

Ostatni dzień w Malawi - shamkwale
Ostatni dzień w Malawi – shamkwale

Degustacja shamkwale

Nie wiem, czy to jeszcze jest Lilongwe, czy już jakaś wioska. Nie ma to w zasadzie dla nikogo większego znaczenia. Pod słomianym dachem znajdują się zbite z desek cztery ławki. Tworzą kwadrat. Można nazwać to miejsce pijalnią. Grupka znajomych może tu usiąść razem i wypić butelkę trunku, który kupuje się w pomieszczeniu obok. Dostajemy pełną 0,7 litrową butelkę żółtego płynu, nalanego chochlą z wiadra. W głowie zapala się kontrolna lampka ostrzegająca przed amebą.

Dostajemy trzy kubki. W spokoju możemy się napić. Trochę się waham, ale wypijam kubek kwaśnego piwa. No niezbyt smaczne. Napój nazywa się shamkwale. To piwo, które nazywa się też lokalnym winem. Robi się je z cukru trzcinowego, herbacianych liści, wody i drożdży. Prosty przepis. Kończymy flaszkę i wracamy do domu.

Franciwell już na mnie czeka. Żegnam się z rodziną Modesty, mamą, trzema braćmi, trzema bardzo ładnymi siostrami i małym Ashleyem. Od mamy dostaję spory worek orzeszków na drogę. To miłe. Cieszę się, że ich poznałem i mogłem u nich gościć.

Ostatni dzień w Malawi - na lotnisku w Lilongwe
Ostatni dzień w Malawi – na lotnisku w Lilongwe

W drodze do Polski

Mój bagaż urósł o ponad 10 kilogramów. Nieźle, jak na pamiątki z trzech tygodni podróży. Lecę do Addis Ababy z międzylądowaniem w Blantyre. Z okien samolotu podziwiam śniegi Kilimandżaro, a później pełnię księżyca nad ziemią po jednej stronie samolotu i równocześnie zachód słońca po drugiej stronie. Księżyc oświetla dalszą drogę do Etiopii. Przesiadka i jeszcze przed świtem ląduję w Rzymie.

Okazuje się, że nie mam karty pokładowej na dalszą podróż. To w zasadzie wiem. Nie wiem jak ją zdobyć. Zaraz po wyjściu z tunelu czeka mnie kontrola bezpieczeństwa. Pytają dokąd lecę. I każą pokazać kartę, której nie mam. Bez karty nie można przejść. Zastanawiam się, skąd mam ją zdobyć. Kontrolerzy mówią jednak, że jeśli mam wydrukowany harmonogram całej trasy to można przejść. Na szczęście mam. Przechodzę dalej. Lotnisko wygląda na wymarłe. Wszystko zamknięte. Informacja zamknięta. Dobrze, że jest przynajmniej telewizor z numerami bramek, w których odbywa się odprawa. Tuż obok mojej bramki jest transfer desk i informacja. Nie ma tam jednak nikogo. Snuję się po lotnisku przez godzinę. I ciągle zastanawiam się skąd wezmę kartę pokładową?

Postanawiam wyjść z lotniska i wejść jeszcze raz. Wychodzę i okazuje się, że wyszedłem z terminala 3, a mój terminal to 1. Nie wiem, jak to zrobiłem. Ale to nie problem. Przechodzę do odpowiedniego wejścia. Okazuje się, że są tylko automatyczne odprawy i nie mogę dostać mojej karty. Co teraz zrobić? Szukam więc kogoś, kto mógłby mi pomóc. W końcu znajduję stanowisko odpraw z człowiekiem, dla takich jakich zagubionych pasażerów jak ja. Mężczyzna drukuje moją kartę. Nareszcie. Zacząłem się już w pewnym momencie zastanawiać, co zrobię jak nie załapię się na samolot. Przechodzę kontrolę i znowu jestem przed bramką. Tym razem z kartą. Czas lecieć do Polski.

Informacje praktyczne przed podróżą do Malawi

Przed podróżą do Malawi warto zerknąć na kilka wskazówek ułatwiających planowanie podróży do Afryki. Sprawdź, jak zaplanować podróż do Afryki, gdzie znaleźć tanie bilety oraz co spakować. Możesz również sprawdzić, informacje praktyczne dotyczące podróży do Malawi (stan na 2013 rok). A jeśli szukasz kontaktu do sprawdzonego biura, które zajmuje się organizacją safari albo trekkingu w Malawi, napisz po prostu do mnie – postaram się pomóc.

Zdjęcia i wspomnienia z podróży

W galerii znajdziesz zdjęcia z podróży do Malawi i Wszystkie odcinki relacji z podróży do Malawi można przeczytać na blogu z podróży do Malawi.

Pamiątki z Malawi – sklep afrykański z rzeźbami i maskami

Jeśli ciekawią Cię różne oryginalne przedmioty z drewna z Malawi – zajrzyj do mojego sklepu afrykańskiego. Znajdziesz w nim dużo interesujących masek, rzeźb i figurek wykonanych przez artystów z Malawi. Gorąco polecam!

Sklep Szczyty Afryki informacja pozioma

Album fotograficzny ze zdjęciami

Polecam też album fotograficzny „W drodze na najwyższe szczyty Afryki” (jestem jego autorem!) ze zdjęciami z Malawi. Oprócz zdjęć znajdziesz w nim również opowieści z podróży po Afryce oraz wspomnienia i ciekawostki z górskich wędrówek po Afryce. Oczywiście są w nim obszerne fragmenty poświęcone górom Zambii i Malawi. Polecam!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.