Zakupy w Windhoek

Zakupy w Windhoek

Zakupy w Windhoek

Teoretycznie dziś moglibyśmy nieco dłużej pospać. Tylko teoretycznie. Budzę się jak zwykle przed 6:00. Wychodzę przed namiot i po prostu siedzę, ciesząc się nieprzerwanie tym odludnym i cichym miejscem. Tak naprawdę już cicho nie jest, bo ptaki rozpoczęły swoje śpiewy znacznie wcześniej. Dobrze mi. Żałuję tylko, że to już prawie koniec podróży. Zamierzamy jednak jeszcze nieco z tej podróży wycisnąć. Zanim zrobimy ostatnie zakupy w Windhoek jedziemy poszukać puchacza. Nie ma go w miejscu, gdzie siedział wczoraj.

Kobieta Herero
Kobieta Herero

Ombu Village

Jedziemy więc do Ombu Village, czyli do pokazowej wioski Hererów, licząc po cichu na podobnie udaną wizytę, jak w wiosce ludzi Damara. Niestety. Tym razem zmarnowaliśmy czas i dużo pieniędzy. Oczywiście kilku ciekawostek mogliśmy się dowiedzieć, ale w Damara Village było znacznie ciekawiej, więcej ludzi i więcej możliwości. Do Ombu nie warto przyjeżdżać.

Portret dziewczynki z Namibii
Portret dziewczynki z Namibii

Czas wracać do Windhoek. Dwie godziny jazdy częściowo dwupasmową autostradą i jesteśmy w stolicy. Oddajemy pożyczony sprzęt turystyczny i meldujemy się na przyjemnym kempingu Arebbusch. Po raz pierwszy podczas tego wyjazdu będziemy spać w pokoju poza namiotem. Warto. Spokojnie się spakujemy. Będzie też chwila na fotografowanie ptaków. Jest ich tu sporo. Ale to później.

Zakupy w Windhoek – pamiątki

Korzystając z wolnego czasu jedziemy na zakupy do centrum Windhoek. Najpierw do Namibia Craft Center, gdzie można znaleźć wyjątkowe przedmioty. Kupuję kilka rzeczy: kolczyki, bransoletki, słoniki i tym podobne. Odpoczywamy przy kawie, po czym idziemy jeszcze w trzy miejsca.

Himba na targu w Windhoek
Himba na targu w Windhoek

Najpierw na główną ulicę Independence, przy której znajduje się bazarek, a na nim handlujący pamiątkami. Wśród nich kilka kobiet Himba, od których kupujemy kilka bransoletek. Dzięki temu znów można zrobić kilka portretów.

Później wstępujemy do luksusowego sklepu z oryginalnymi wyrobami z różnych krajów Afryki Bushmen’s Paradise. Jest bardzo drogo, ale ciekawa jest możliwość obejrzenia oryginalnych masek, strojów i rytualnych przedmiotów z wielu krajów Afryki.

Pożegnalna pizza

Na koniec odwiedzamy supermarket, gdzie kupujemy trochę alkoholu i bananowy chleb, po czym wracamy do Arebbusch. Zostało dosłownie kilka chwil na zdjęcia. Jest ich sporo, ale słońce niestety już zachodzi. Po zmroku idziemy jeszcze na pożegnalną pizzę. Jest pyszna, wielka i bardzo ostra. Nasze skurczone żołądki wypełniają się po brzegi. Pozostaje tylko pakowanie i ostatnie notatki ze wspomnieniami. Leżę na łóżku i cieszę się z fajnego wyjazdu. Wszystko się udało. Było naprawdę mega. Cieszę się, że po trzyletniej przerwie wróciłem do Afryki i po raz trzeci odwiedziłem Namibię. Namibia to mój ulubiony afrykański kraj. Wrócę tu jeszcze kiedyś. I zabiorę Mateusza. Mam nadzieję.

Wikłacz maskowy - Namibia
Wikłacz maskowy – Namibia

Zdjęcia i relacja z fotograficznej podróży do Namibii

Zdjęcia z fotograficznej podróży do Namibii z 2022 roku znajdziesz w galerii zdjęć z Namibii. A relację z podróży znajdziesz na blogu w kategorii „Blog z fotograficznej podróży do Namibii„.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.